PANTALICA: WODĄ, DŁUTEM, DYNAMITEM

PANTALICA: WODĄ, DŁUTEM, DYNAMITEM

Będzie o tym jak ten skrawek Gór Iblejskich kształtowała nieprzejednana przyroda, niestrudzone ręce człowieka, a nawet kopytka osiołków (no joke!) od czasów, kiedy historia nie była jeszcze historią aż po wiek obecny. Będzie o historiach ludzkich tych wesołych i smutnych, o narodzinach i śmierciach, najeźdźcach i wyswobodzicielach. Słowem spojrzenie racjonalno-emocjonalne na prawdziwy brylant... zespół nekropoli Pantalica.

 


Kiedy pierwszy raz natrafiłam na nazwę Pantalica, od razu przyszło mi na myśl to słynne heraklitowskie "Panta rei" i zastanowiło mnie czy jedno ma coś wspólnego z drugim. Poniekąd tak. Tam, w sposób szczególnie dosadny, czuje się na skórze widmo przemijającego czasu. Natomiast suche fakty historyczne mówią, że gdy przybyli w tamte strony Arabowie odnaleźli na płaskowyżu miejsce po mieście Hybla (od  sykulskiej bogini) i pionowe ściany usiane grobami skalnymi. Nazwali je Buntarigah czyli "miejsce pełne jaskiń". Stąd po wielu przekształceniach powstała nazwa Pantalica.

pantalica
Fot. 1. Góry Iblejskie.


PANTALICA: WODĄ


Kiedyś było tu ciepłe morze. Znamy to nazbyt dobrze z lekcji geografii: przez miliony lat na dno opadały skorupki żyjątek tworząc osady wapienne i kalkarenitowe.  Tak powstały Góry Iblejskie (wł. Monti Iblei, fot. 1), niezbyt wysokie pagórki rozciągające się orientacyjnie między Syrakuzami a Ragusą. Subtelny dowód na  biologiczny rodowód skał znajdziemy w ruinach starej stajni, gdzie jeden kamień wbudowany w ścianę zawiera koral (fot. 2, 3).

pantalica
Fot. 2. Stara stajnia...
pantalica
Fot. 3.  ... z zachowanym koralem.

Jak to w górach tego typu bywa jest tutaj silnie zaznaczona krasowość. Przez chropowatą skałę przedostała się woda (fot. 4). Na obszarze Pantalica najbardziej okazałym przykładem krasu jest Grotta dei Pipistrelli (fot. 5, więcej o nazwie i niechlubnej przeszłości tego miejsca za chwilę). 

pantalica
Fot. 4. Porowata skała wapienna.
pantalica
Fot. 5. Krasowa Jaskinia Nietoperzy.

Na tutejszy krajobraz silnie działały (i nadal to robią!) wody powierzchniowe, ale też podziemne. Obecnie są tu trzy rzeki. Te dwie najważniejsze to Calcinara i Anapo. Calcinara (fot. 6) jest bujną oazą zieleni: brzegi porasta akant (fot. 7). Skojarzenie z detalem roślinnym z głowic greckich kolumn  w stylu korynckim słusznie się nasuwa. Jak pięknie starożytni artyści potrafili inspirować się otaczającymi ich roślinami! Można też dojrzeć "włosy Wenus", gatunek paproci  Adianthum capillus-veneris Linne (fot. 8).

pantalica
Fot. 6. Rzeka Calcinara.
pantalica
Fot. 7. Liść akantu.
pantalica
Fot. 8. Paprocie zwane "włosami Wenus".

Anapo czyli "niewidoczna" (z języka greckiego) za czasów fenickich była rzeką spławną na całej długości. Tędy przeprawiano się do i z wybrzeża. Poziom wody miał sięgać podobno połowy klifów. Starożytna nazwa rzeki jest nadal aktualna (fot. 9) - stojąc na szlaku powyżej doliny nie widać jej wcale. Dlaczego? Drzewa i krzewy tak gęsto porastają brzegi, że uniemożliwiają zobaczenie lustra wody z góry! (fot. 10).  Nie wysycha w okresie lata, co jest rzadkością na Sycylii.

pantalica
Fot. 9. Dolina "Niewidzialnej".
pantalica
Fot. 10. Eksplozja zieleni w dolinie rzeki.

PANTALICA: DŁUTEM


Skąd się wzięli na Sycylii i kiedy przybyli nie wiadomo. Sykulowie nie zaliczali się do specjalnie zaawansowanych technologicznie społeczeństw jak na ówczesne standardy. To, co Paolo Orsi wykopał w Pantalice czyli garnki z terakoty, sztylety i brzytwy z brązu, grzebienie i całe mnóstwo ozdobnych szpilek do spinania togi nie było dziełem rąk rolników i pasterzy. Wcześniej na Sycylię trafiła cywilizacja mykeńska (protoplaści Greków) z głównym ośrodkiem miejskim w Thapsos (koło dzisiejszej Augusty), która prężnie handlowała z Fenicjanami. Gdy Sykulowie  zaczęli napływać na wyspę, mieszkańcy Thapsos traktowali ich jak potencjalnych klientów. Sykulowie sprowadzali stamtąd narzędzia, ozdoby, naczynia i uczyli się od nich technik budowlanych. Sami najprawdopodobniej mieszali w drewnianych chałupach. Jedynie anaktoron zwany "Pałacem Księcia" (wł. Palazzo del Principe) na płaskowyżu był kamienny - mógł w nim mieszkać przywódca plemienia. Uprawiali pszenicę i doglądali  swych trzód. Mieli historyczne szczęście i jednocześnie nieszczęście sąsiadować z kulturą wyższą od nich samych. I o ile od Thapsos czerpali pełnymi garściami podnosząc standard swojego życia, o tyle pięć stuleci po przeprowadzce na Sycylię ich egzystencja stanęła w obliczu zagrożenia. Na sycylijskim lądzie stanęła stopa "tych złych Greków" czyli  Dorów z Koryntu. Różnili się od Greków jońskich z Wysp Egejskich, budowniczych Naxos koło Taorminy zainteresowanych pokojową koegzystencją z sąsiadami. Jonowie już tacy skorzy do współpracy nie byli - ich modus operandi to "zdominuj" i "weź w niewolę". Taki los niestety spotkał  pasterzy z gór. W 733 r. p.n.e. Grecy założyli kolonię Syrakuzy, spaliwszy uprzednio lokalną sykulską wioskę na Ortygii. Potem zrobiło im się ciasno, więc zbudowali Neapolis, a potem... likwidując kolejne sykulskie osady  wyparli Sykulów z nizin i stolicy w Pantalice na niekorzystne terytoria. Plemię Sykulów nie potrafiło stawić zbrojnego oporu Grekom. Owszem mieli sztylety z brązu, które kupili, ale sami  broni produkować nie potrafili. Kultura grecka ich zdominowała, zniewoliła i wchłonęła.

Grecy też zmieniali krajobraz Pantaliki. Wybudowali akwedukt. Można by się spodziewać kilkupoziomowych łukowych konstrukcji, jakie zwykle kojarzymy ze słowem akwedukt. Ale nie.. tak budowali Rzymianie. Grecy wyżłobili w skale kanał zaopatrujący w wodę Syrakuzy (fot. 11). Odcinek końcowy można do dzisiaj podziwiać na górnym tarasie teatru greckiego w Parku Archeologicznym Neapolis w Syrakuzach. Aż dziw bierze, że od stuleci ta sama zimna, orzeźwiająca woda z Anapo (fot. 12) nadal płynie wciąż sprawnym urządzeniem hydrologicznym jakby nie patrzeć. A my musimy po 15 lat wszystko remontować!?!

pantalica
Fot. 11. Grecki akwedukt.
pantalica
Fot 12. Nimfeum w Syrakuzach.

Jeszcze jeden detal zwrócił moją uwagę, gdy jak kozica skakałam po ścieżkach rezerwatu próbując dotrzymać kroku Paolo: skąd te wgłębienia w ścieżce wypełnione wodą? Pantalica to trudny teren. Do transportu używano zwierząt jucznych i tak przez wieki ich kopytka wyżłobiły w wapieniu ślady (fot. 13). Turyści poprawili :)


pantalica
Fot. 13. Ślady zwierząt jucznych. 


Coś doniosłego jednak po pasterzach pozostało: groby ich bliskich. Małe, większe, tuż przy ziemi i wysoko na półkach skalnych (fot. 14). Jedna z pięciu wyodrębnionych nekropolii ma ich pięć poziomów! Nawet dzisiaj kiedy emocje opadły i wycieczka jest już tylko wspomnieniem zachodzę w głowę jak prości ludzie z epoki późnego brązu zdołali wycinać w pionowych ścianach jamy, umieszczać w nich ciała zmarłych i jeszcze do tego zabezpieczać wejścia blokami wapiennymi? Jacyś supermeni.

pantalica
Fot. 14. Grobowce.


Zawsze w modzie było plądrowanie grobowców. Ten niecny proceder nie ominął Pantaliki. Nie zachował się ani jeden nienaruszony grób (z tych, o których wiemy oczywiście) nie mówiąc o chociażby jednym nawet szkielecie. Do tej pory odkryto ich ponad 5 tysięcy więc jest jakaś nikła szansa, że zobaczymy kiedyś  rodowitego Sykula z Pantaliki.

Cmentarzysko po Sykulach przez stulecia pełniło funkcję bezpieczniej przystani. I tak: Grecy chowali się tutaj przed Rzymianami, Rzymianie przed Wandalami, Wandalowie przed Ostrogotami, Ostrogoci przed Bizantyjczykami, Bizantyjczycy  przed Arabami, Arabowie przed Normanami. Najdłużej zagrzali tu miejsce Bizantyjczycy. Powstała tu wioska bizantyjska. Paolo opowiadał mi, że w jaskini mieszkało nawet po kilkanaście osób. Budowano z drewna konstrukcje  wielopoziomowe - coś, co  nazwalibyśmy dzisiaj łóżkami piętrowymi. Płaskie wyżłobienie, gdzie Sykulowie układali ciało członka rodziny służyło za palenisko. Era Bizancjum była  czasem okropnego zaniedbania Sycylii - panował głód i  bieda. Jak trwoga to do  Boga - zaaranżowano w grobach kilka miejsc kultowych. Najlepiej dostępny jest kościółek krucyfiksu (fot. 15). Wewnątrz zachował się fragment mozaiki przedstawiający św. Mikołaja (fot. 16). "Okupację" arabską przywitano z otwartymi rękami.


pantalica
Fot. 15. Kościółek bizantyjski.
pantalica
Fot. 16. Świętemu Mikołajowi została tylko aureola.


PANTALICA: DYNAMITEM?

Wodą, dłutem..... dynamitem. Rym mi podpasował, ale niestety etiopscy więźniowie wojenni nie mieli takich ułatwień. Pantalicą na nowo zainteresowano się w czasach drugiej wojny światowej. Konkretnie włoscy faszyści zwęszyli tutaj swój afrodyzjak - proch, a raczej składniki do jego produkcji. Natenczas Mussolini nakazał wpierw wybudować linię kolejki wąskotorowej łączącą dno Doliny Anapo z Ferlą (18 km). Tunele w białej skale więźniowie kopali ręcznie (fot. 17, 18). Wagonami wywożono wydobywaną siarkę, węgiel z opalanych drewnem pieców i .... odchody nietoperzy z tutejszych jaskiń m.in. z Grotta dei Pipistrelli (pl. Grota Nietoperzy). Po co? Są bogate w azotan potasu, niezbędny składnik prochu. Pomyślcie ile tego g... musiało się przez stulecia  nagromadzić! W czasach powojennych kolejką transportowano owoce uprawiane w okolicach. Wąskotorówka wyszła z użytku w latach pięćdziesiątych. Tory zdemontowano w 1956 r., teraz po ich śladzie biegnie piaszczysta droga i szlak pieszy. Ostatnio odremontowano zachowaną stację kolejki (fot. 19). Z mostu kolejowego po raz pierwszy widać lustro Anapo (fot. 20).

pantalica
Fot. 17. Tunel wykopany rękami więźniów z Etiopii. 
pantalica
Fot. 18. Scena jak z "Alicji w krainie czarów", ale Etiopczykom na pewno nie było do śmiechu.
pantalica
Fot. 19. Odnowiona stacja kolejki wąskotorowej.
pantalica
Fot. 20. Widok na Anapo z mostu kolejowego.

PANTALICA: PODSUMOWANIE


Pantalica jest doceniona w dwójnasób. Jest dziedzictwem kulturowym ludzkości wciągniętym od 2005  r. na listę UNESCO. Ma wspólny wpis z Syrakuzami. Jaki to ładny paradoks, wszakże Syrakuzy Pantalicę doprowadziły do upadku. Pod względem przyrodniczym jest objęta ochroną prawną  z równie malowniczym sąsiadem, Wąwozem Cassibile tworząc Rezerwat Pantalici, Doliny Anapo i  Strumienia Cassibile. 

PANTALICA: REKOMENDACJA


Czasem warto nie słuchać Iwaszkiewicza i dać "nająć się przewodnikom". Nikt nie pokaże ci tylu miejsc i zakamarków, co osoba, która tam się urodziła. Jak my po drzewach, tak Paolo skakał z klifów do Anapo w dzieciństwie. Świetnie mówi po angielsku, jest w nim dużo entuzjazmu i pasji. Widać i słychać emocjonalne podejście do pracy i ludzi. Jest elastyczny i  zaangażowany. Weźmie was tam, gdzie nie zabierze przewodnik papierowy i GPS. Organizuje wycieczki różnej długości i trudności łącznie z wejściami do wyżej położonych jaskiń. Także spływy kajakowe rzekami rezerwatu. Również po Cava Grande di Cassibile.
Kontakt:
Profil Pantalica Experience na Facebooku
Nr. telefonu: +39 338 475 2390
LA TIMPA: STARA ETNA MOCNO ŚPI

LA TIMPA: STARA ETNA MOCNO ŚPI

Lubię ten suspens kiedy mysz komputerowa błądzi po monitorze to tu to tam i nie wiadomo gdzie się zatrzyma. Dłoń nagle zaczyna delikatnie drżeć, serce powoli przyspiesza, gardło irracjonalnie zaciska się, a w kąciku oka kręci się łza. W głowie, a może sercu tworzy się pomysł, inspiracja, podszept duszy. Człowiek podejmuje decyzję i zaczyna czuć się trochę jak Kolumb czy Magellan tylko trochę bardziej współczesny: studiuje zakurzone stare mapy, odmierza odległości dziwnymi przyrządami, wyznacza trasy. To było jedno z klasycznych znalezisk z serii myszką po mapie zanim jeszcze moja stopa stanęła na wschodniej Sycylii. Postanowiłam więc znalezisko wykorzystać i uciec z zatłoczonej Taorminy. Wyposażona w świstek wydrukowany z internetu i dużą dozę zapału i dobrej woli postanowiłam dać nieść się nogom i poczuć smak nieznanego. Tym sposobem niczym starodawny odkrywca trafiłam do Acireale i La Timpa – kawałka wybrzeża, którego turyści dziwnym trafem nie zdołali jeszcze zadeptać.

 

 

LA TIMPA: ZAPROSZENIE


Urok tego miejsca wynika z faktu, że jest tu zupełnie pusto. Acireale nie leży w kręgu zainteresowań przeciętnego turysty. Zapomniane miasteczko, chociaż ładne jest przyćmione przez pobliską Taorminę na północy, Etnę na wschodzie i wielkomiejską Katanię na południu. Daje to efekt oka cyklopu: w wymienionych miejscach masa ludzka wiruje jak oszalała; tymczasem w Acireale głucha cisza. Ludzie chyba uwierzyli w krążące legendy, że Acireale to brudne zaniedbane miasto, gdzie diabeł mówi dobranoc. A tu taki skarb przyrody się marnuje! Rezerwat do tego. I to gdzie? W granicach miasta!

Fot. 1. Południowy kraniec rezerwatu La Timpa i pierwszy zawijas ścieżki "Le Chiazzette".

LA TIMPA: HISTORIA I GEOLOGIA


Trudno w to uwierzyć, ale La Timpa to odsłonięty fragment… Etny i to tej najstarszej, bo sięgającej wiekiem 200 milionów lat wstecz. Wschodnia Etna poruszyła się i utworzyła stromy klif spadający wprost do morza pokazując nam ludziom współczesnym skrawek swojego piękna – jedne z pierwszych produktów swojej aktywności. A jest co podziwiać: w Grocie Gołębi (wł. Grotta delle Palombe), fenomenie samym w sobie (przykład jaskini lawowej), utworzyły się kolumny bazaltowe, podobne do tych jakie możemy odnaleźć w Wąwozie Alcantary.

la timpa
Fot. 2. Logo rezerwatu La Timpa z charakterystycznym klifem.

LA TIMPA: REZERWAT I ŚCIEŻKI SPACEROWE


Obszar chroniony La Timpa czyli „urwiska porosłego skarłowaciałymi krzewami” (jak udało mi się zgrabnie przetłumaczyć la timpa) leży w terenie miasta Acireale i rozciąga się wąskim pasem przez 6 km między wioską Maria Santissima delle Grazie i Santa Maria Ammalati. Mimo, że teren jest mocno zmieniony przez działalność człowieka, w 1999 roku postanowiono objąć go ochroną. Departament Ochrony Środowiska regionu Sycylia powierzył 265 hektarów Regionalnemu Departamentowi Lasów i mamy to, co mamy: niezwykle malowniczy zakątek, z gęstą soczystą roślinnością, czarnymi skałami i niebieściusieńkim morzem (logo na fot. 2. świetnie oddaje zestawienie barw, jakie możemy podziwiać).

Chronione są cztery elementy: zjawiska geologiczne i wulkanologiczne (1, 2), roślinność (2) oraz fauna (3). 
(1, 2) La Timpa to teren ułożonych tarasowo uskoków  pomiędzy wschodnią Etną, a Morzem Jońskim utworzonym w następstwie mającego charakter ciągły nawarstwiania się napływów lawy. Utworzyły się liczne skarpy, w tym ta najwyższa mająca ponad 200 m na obszarze Timpa Falconiera spadająca gwałtownie do morza charakteryzująca się budową kolumnową.
(2) Zachowały się fragmenty pierwotnej roślinności tego obszaru, mimo wyraźnej i długotrwałej obecności człowieka. Oprócz makii, możemy tu znaleźć stanowiska z drzewami liściastymi tj. dębem omszonym, wiązowcem zachodnim, pistacją, jesionem, wiązem i kasztanem oraz wiecznie zielonymi filireami szerokolistnymi, ostrokrzewami kolczastymi i pistacjami kleistymi.
Na urwiskach i plażach występują tzw. halofile czyli słonoluby np. soliród (koper morski) czy żarnowiec miotlasty, a w okolicach źródła słodkiej wody Miuccio półzanurzone gatunki takie jak nurzaniec, rukiew wodna i przetacznik bobownik. 
(3) W zaroślach La Timpy schronienie znajdują:
ssaki – lisy, łasice, jeże, zające;
gady colubery, grzechotniki cętkowane;
ptaki – sokoły wędrowne, pustułki zwyczajne, myszołowy, pójdźki zwyczajne, płomykówki zwyczajne, otusy, pokrzewki aksamitne, pliszki siwe i żółte, kląskawki zwyczajne, kulczyki zwyczajne, drozdki samotne, kosy, strzyżyki, wróble śródziemnomorskie, mazurki, jaskółczaki modre, dudki, tyranki, mewy srebrzyste i siwe, kormorany, czaple siwe. 

Są cztery szlaki, które proponuje zarząd rezerwatu La Timpa: Le Chiazzette, La Gazzena, Acquegrandi i Vecchio tracciato ferroviario. Oprócz ostatniego, są to raczej ścieżki spacerowe niż typowe szlaki. Są krótkie i łatwe do przejścia, chociaż czasem trzeba się powspinać. Świetnie nadają się na półdniowe wycieczki. Nie przekraczają 2 kilometrów i 2 godzin.

LA TIMPA: SZLAK „LE CHIAZZETTE”


Najpopularniejszy szlak rezerwatu La Timpa ma zaledwie 760 m długości i można go zaliczyć w zaledwie godzinę (fot. 1). Jest średnio trudny, choć w drodze powrotnej, zwłaszcza wracając Via Miuccio (szczegóły niżej), należy się spocić!
Będąc na Piazza Duomo w Acireale (fot. 3) należy pójść wzdłuż bocznej ściany Bazyliki Świętych Apostołów Piotra i Pawła (fot. 4) i cały czas kierować się w dół Via Romeo. Po lewej stronie miniemy kościół Matki Boskiej del Sufragio (fot. 5). Dochodzimy do tunelu kolejowego i kładką dla pieszych między SS114, a torami kolejowymi (fot. 6) przechodzimy na drugą stronę. Następnie schodzimy krętymi schodami już na teren rezerwatu La Timpa. Nazwa szlaku pochodzi od dwóch kapliczek (wł. chiazzette) znajdujących się po drodze. Ścieżka, która przez dwieście lat łączyła Acireale z rybacką wioską Santa Maria La Scala jest najmniej bolesnym sposobem pokonania 150-metrowej różnicy wysokości między płaskowyżem Acireale, a morzem. Na samym początku przy tablicy informacyjnej natrafiamy na pierwszą kapliczkę Matki Bożej, niestety oszpeconą przez graffiti (fot. 7). Szlak wyłożony kamieniami ma siedem ostrych serpentyn wzmocnionych łukowatymi konstrukcjami (fot. 8). W oczy od razu rzucają się soczystozielone "chaszcze" porastające stoki wzgórza na tle błękitnego morza. To klejnot tutejszego rezerwatu: fragmentaryczny, acz cenny przyrodniczo miks makii, lasu liściastego i roślinności słonolubnej (fot. 9). Na „placyku” po pierwszym zawijasie po lewej stronie przy murze rośnie 150-letni okaz platana (fot. 10). Po chwili jesteśmy przy ruinach Fortezza del Tocco (fot. 11). Oryginalnie był to bastion normandzki przeciwko piratom przebudowany w pierwszej połowie XVII wieku. Obecnie znajduje się w niej punkt informacji turystycznej. Tutaj mamy dwie opcje do wyboru. Jedną z nich jest po prostu pójść prosto i po około 20 minutach minąwszy wcześniej drugą XIX-wieczną kapliczkę Santissimo Crocifisso della Buona Nuova (fot. 12) dojść do centrum wioski Santa Maria La Scala. Ciekawszą opcją jest skręt w ścieżkę po prawej (Via Miuccio, fot. 13), która ostrymi zakrętami poprowadzi nas również do Santa Maria La Scala, tyle, że na sam koniuszek wioski (w drodze z powrotem można pójść promenadą do centrum miejscowości).

la timpa
Fot. 3. Plac Katedralny w Acireale. Stąd można dojść tam, gdzie zaczyna się szlak "Chiazzette".
la timpa
Fot. 4. Bazylika Piotra i Pawła. Po prawej stronie zaczyna się Via Romeo prowadząca do La Timpa.
la timpa
Fot. 5. Mijamy po drodze kościół Madonny del Sufragio.
la timpa
Fot. 6. Kładka dla pieszych między drogą, a linią kolejową.
la timpa
Fot. 7. Kapliczka MB...
la timpa
Fot. 8. Serpentyny wzmacniane takimi łukami.
la timpa
Fot. 9. Ciężko dać wiarę, ale te gęste krzaczory to to, co w La Timpie najcenniejsze.
la timpa
Fot. 10. Platan. Ma około 150 lat.
la timpa
Fot. 11. Forteca del Tocco. Na dziedzińcu znajduje się info point.
la timpa
Fot. 12. Kapliczka krzyża.
la timpa
Fot. 13. Via Miuccio.

LA TIMPA: SANTA MARIA LA SCALA


Wioska rybacka przypomina miasteczka Cinque Terre chociażby przez to, że nie ustępuje im kolorystyką elewacji budynków. Swojego czasu odpoczywała tutaj miejscowa arystokracja. Jest tu zaskakująco dużo okazałych rezydencji w typie "palazzo".
Nad wioską góruje kościół pw. Matki Boskiej Na Schodach i kolumna maryjna (fot. 14, 15) upamiętniająca patronkę osady. W porcie "Scalo Grande" można podziwiać mnóstwo kolorowych łodzi (fot. 16).
Przy nabrzeżu zabezpieczonym olbrzymimi betonowymi blokami piętrzy się Pietra Sarpa – samotna skała z kolumn bazaltowych. Jest przykładem krystalizacji wypływająca lawa bardzo wolno ochładzała się w kontakcie z wodą, następnie skurczyła się i popękała tworząc kolumny (fot. 17).
Niestety dostępna jedynie od strony morza Grotta delle Palombe (pl. Grota Gołębi), wspomniana wcześniej jaskinia lawowa z kolumnami bazaltowymi,  według wierzeń lokalnej społeczności była miejscem schadzek pasterza Aci i nimfy Galatei.
Elegancką promenadą wzdłuż Via Molino (fot. 18) dojdziemy do Miuccio/Mulino Testa dell Aqua – miejsca, gdzie niegdyś stał młyn z kołem napędzanym ze źródła słodkiej wody. Pierwsze wzmianki o wiatraku pochodzą z XVI w. (fot. 19). Koniec Santa Maria La Scala to kamienista plaża del Molino (fot. 20).


la timpa
Fot. 14. Kampanila kościoła Matki Boskiej Na Schodach. Po lewej, jedna z kilku byłych rezydencji arystokratycznych.
la timpa
Fot. 15. Kolumna maryjna.
la timpa
Fot. 16. Port rybacki. Na drugim planie widać wioskę i klif.
la timpa
Fot. 17. Pietra Sarpa.
la timpa
Fot. 18. Promenada.
la timpa
Fot. 19. Tutaj znajdował się młyn z kołem napędzanym ze źródła słodkiej wody.
la timpa
Fot. 20. Spiaggia del Molino.


LA TIMPA: DOJAZD I INFORMACJE PRAKTYCZNE


Dojazd do Acireale
Acireale, warte wizyty samo w sobie, jest skomunikowane kolejowo i autobusowo z większością wschodniego wybrzeża Sycylii. Obsługują je dwaj przewoźnicy: Interbus/Etna Transporti (z lokacji bardziej odległych takich jak: Katania, Taormina czy Giardini-Naxos) i Zappala&Torrisi. Autobusy tej  firmy docierają nawet do Santa Maria La Scala (przystanek przy kościele).
Ze względu na remont ulicy dochodzącej do Piazza Duomo w Acireale tymczasowo przystanek (wspólny dla obu przewoźników) przeniesiono na Piazza Indirizzo koło Villa Comunale.
Pociągi regionalne kursują często i gęsto. Rozkłady i ceny do sprawdzenia na stronie włoskich kolei państwowych. Spod stacji można podjechać autobusem miejskim AST do Piazza Duomo i Indirizzo (linea 2 i 3).
  
Dojście do ścieżek
Szlak „kościółków” i wzdłuż starej linii kolejowej osiągalne są z centrum Acireale, więc dogodniej jest w tym przypadku przyjechać do miasta autobusem.
Ścieżka wzdłuż dawnej linii kolejowej może stanowić dłuższy wariant ścieżki "Le Chiazzette". Wejście na szlak, zupełnie nieoznakowane znajduje się w wyrwie betonowego umocnienia drogi do Riposto (zaznaczone na mapce fot. 24 jako punkt Via per Riposto 7) około 300 metrów od Chiesa Santa Maria della Neve.
Acquegrandi lepiej zrobić docierając do Acireale pociągiem. Odległość między stacją, a wejściem na ścieżkę w granicach rozsądku około 3 km. Trasa dojścia do początku ścieżki (przy kościółku Chiesa di Nostra Signora dell'Auito) na fot. 25.
Wstęp na teren rezerwatu: bez opłat

la timpa
Fot. 21. Mapka ścieżek Gazzena i Acquegrandi.
la timpa
Fot. 22. Mapka ścieżki "Le Chiazzette".
la timpa
Fot. 23. Ścieżka Vecchio tracciato ferroviario.


la timpa
Fot. 24. Dojście do ścieżki wzdłuż zdemontowanej linii kolejowej z centrum wioski Santa Maria La Scala.
la timpa
Fot. 25. Trasa dojścia ze stacji kolejowej Acireale do początku ścieżki Acquegrandi koło kościołka Nostra Signora dell'Aiuto.

Ten tekst powstał dzięki:
La Timpa di Acireale. Riserva Naturale Orientata wyd. Fabio Orlando Ettore
La Timpa. Un tocco di... ambiente, cultura, futuro. wyd. Azienda Regionale Foreste Demaniali Regione Sicilia

Inne szlaki na Sycylii: dookoła (i nie tylko) Monte Cofano, po wyspie Marettimo oraz po rezerwacie "Valle dei Mostri" na półwyspie Vulcanello (część Vulcano).
PLAŻE NA SALINIE: WAKACYJNE LEŻENIE BYKIEM

PLAŻE NA SALINIE: WAKACYJNE LEŻENIE BYKIEM

Jak raz bądźmy szczerzy: Sycylii nie ma na check-liście miłośników leżenia plackiem na plaży. Mówimy o rodzinnych wakacjach. Wiecie… kocyk, leżak, parasolka, zamek z piasku, brodzące w płytkiej wodzie bobasy… Chociaż to stwierdzenie ogólnikowe i niesprawiedliwe (oczywiście coś piaszczystego dla leniuchów się znajdzie), prawda jest niezaprzeczalna szerokich plaż z piaskiem na Sycylii jest zaledwie kilka. W sezonie przeżywają oblężenie. Trzeba niestety przywyknąć, że w plecy będą się wbijać kamienie, że trzeba mieć koniecznie klapki lub croksy, że dno zdradliwe, a instytucja ratownictwa wodnego nie funkcjonuje. Ale nie jest aż tak źle! Plaże na Salinie mają to do siebie, że są niezmiernie różnorodne jak na taką małą wyspę. Doskonale spełnią swoje zadanie, gdy szukasz relaksu w zaciszu.

 


plaze-na-salinie
Wyspa Salina, jak i reszta Wysp Eolskich funkcjonuje w świadomości Włochów głównie jako destynacja wakacyjna. Nie ma tu zbyt wiele zabytków. Jest za to kilka ładnych plaż.

 

PLAŻE NA SALINIE: GORĄCA RINELLA


Właściciel naszego B&B ostrzegał… na plaży w Rinelli jest supergorąco. Sprawdziło się temperatura wynosiła 45 stopni C!!! To sprawka specyficznego położenia Rinelli – osłonięta z jednej strony przez masyw Monte Fossa delle Felci, od strony morza przez bliskość Wyspy Lipari – czego rezultatem jest brak wiatru i tafla morza gładka jak lustro. Plus dodatkowy atut – drobny czarny piasek. Kolorytu dodaje sąsiedztwo jaskrawych małych domków rybackich i wydrążonych w skale boksów na łodzie. Poza tym cisza i spokój przerywana od czasu do czasu warkotem przypływających do portu wodolotów. Idealne miejsce na wakacje z dziećmi.

plaze-na-salinie
Czarna, piaszczysta plaża w Rinelli.
plaze-na-salinie
Charakterystyczne na całej Salinie obudowane kamieniem zagłębienia w tufie mają służyć jako przechowalnia łodzi rybackich.

PLAŻE NA SALINIE: BAJKOWA MALFA


Dla tych, co lubią refleksologię i masaż stóp nada się bajkowa kamienista plaża przy Punta  Scario w Malfie. W 2010 roku plaża została zamknięta z powodu spadających odłamków skalnych. Ale spokoooooojnie, nie bój żaby! Wszystko zostało pieczołowicie zabezpieczone: porozwieszano siatki, część urwistego brzegu odgrodzono i z plaży można bezpiecznie korzystać. Jest wszakże inna pułapka: wszelkie smartfony, aparaty i inne cenne przedmioty z przyrodzoną złośliwością rzeczy martwych wpadają między ogromne otoczaki i przepadają bez wieści. Dla odmiany plaża charakteryzuje się wysokimi falami. Znów kłania się lokalizacja nad otwartym morzem. Niedogodności rekompensuje za to stromy klif pod którym leży, faraglion przy brzegu i bar Maracaibo, który serwuje przekąski i zimne drinki. 

plaze-na-salinie
Plaża w Malfie w promieniach wschodzącego słońca.
plaze-na-salinie
Strome zejście na plażę przy Punta Scario/Malfa. Widoczne siatki zabezpieczające.

 

PLAŻE NA SALINIE: SŁYNNA POLLARA

 

Może cię to zaskoczy, ale jesteś właśnie w najmłodszym z pięciu salińskich wulkanów. W wulkanie Pollara, którego nie ma.... Jak to możliwe? Po silnej erupcji ok. 13 tys. lat temu, to, co po nim zostało zapadło się do morza. Klif Il Castone to jego malownicze resztki. "Balate" musi zainteresować plażowiczów, choć nazwanie tego miejsca plażą to gruba przesada. Są to schodzące wprost do wody stopnie i płaska platforma, gdzie mieszkańcy cumują łodzie i motorówki. Ale fakt pozostaje faktem – jest to „obrazek z Saliny”, jaki znajdziesz na każdej pocztówce z wyspy. W tufie wulkanicznym miejscowi wyżłobili nisze na łodzie, sieci i narzędzia, które potem ładnie obudowali kamieniem. Miejsce o nieodpartym uroku, choć dno morza przy brzegu bardzo nierówne i niebezpieczne. Z ciekawostek istotne są dwie: dno morskie w tym miejscu charakteryzuje się bogatą florą i fauną oraz występowaniem podwodnych fumaroli. Dodatkową atrakcją jest naturalny łuk skalny przy Punta del Perciato, niestety widoczny tylko z morza. Fajne miejsce do podziwiania obłędnych zachodów słońca z faraglionem na pierwszym planie i wyspami Filicudi i Alicudi na linii horyzontu.
plaze-na-salinie
Il Castone i wioska Pollara - w środku zapadłego i zerodowanego krateru.
plaze-na-salinie
Osławiona "plażyczka Balate" w Pollarze.

 

PLAŻE NA SALINIE: WIETRZNA LINGUA

 

Nietypową miejscówkę do plażowania ma rybacka wioska Lingua. Znajduje się w niej jeziorko solankowe (wł. Laghetto di Lingua), czyli tzw. salina (współczesna nazwa wysypy pochodzi od tego słowa). Jest to fragment płytkich wód przybrzeżnych oddzielony kamienistą groblą. W starożytności pozyskiwano tu sól, obecnie jest to miejsce postoju dla migrujących ptaków. Ów przesmyk często służy plażowiczom. Należy się słowo ostrzeżenia: wody jeziora są stojące to raz, dwa: od strony morza występują silne prądy. Miejsce jest bardzo malownicze i fotograficzne z małą latarnią morską.
W Lingua jest jeszcze mała kamienista plaża przy porcie.

plaze-na-salinie
Wody laghetto di Lingua. Po prawej grobla oddzielająca jeziorko od morza.
plaze-na-salinie
Latarnia morska.
plaze-na-salinie
Plaża w porcie. Lingua.

Dodatkowo można wybrać się jeszcze na plażę Punta Barone w Santa Marinie i plażę Punta Megna, drugą w Rinelli.

O innych plażach na Eoliach, możesz przeczytać w poście o półwyspie Vulcanello.
Copyright © 2014 MYSZKĄ PO MAPIE , Blogger