Lubię
ten suspens kiedy mysz komputerowa błądzi po monitorze to tu to tam
i nie wiadomo gdzie się zatrzyma. Dłoń nagle zaczyna
delikatnie drżeć, serce powoli przyspiesza, gardło irracjonalnie
zaciska się, a w kąciku oka kręci się łza. W głowie, a może
sercu tworzy się pomysł, inspiracja, podszept duszy. Człowiek
podejmuje decyzję i zaczyna czuć się trochę jak Kolumb czy Magellan tylko trochę bardziej
współczesny: studiuje zakurzone stare mapy, odmierza odległości
dziwnymi przyrządami, wyznacza trasy. To było jedno z klasycznych
znalezisk z serii myszką po mapie zanim jeszcze moja stopa stanęła
na wschodniej Sycylii. Postanowiłam więc znalezisko wykorzystać i
uciec z zatłoczonej Taorminy. Wyposażona w świstek
wydrukowany z internetu i dużą dozę zapału i dobrej woli
postanowiłam dać nieść się nogom i poczuć smak nieznanego. Tym
sposobem niczym starodawny odkrywca trafiłam do Acireale i La Timpa
– kawałka wybrzeża, którego turyści dziwnym trafem nie zdołali
jeszcze zadeptać.
LA
TIMPA: ZAPROSZENIE
Urok tego miejsca wynika z faktu, że jest tu zupełnie pusto. Acireale nie leży w kręgu
zainteresowań przeciętnego turysty. Zapomniane miasteczko, chociaż
ładne jest przyćmione przez pobliską Taorminę na północy, Etnę
na wschodzie i wielkomiejską Katanię na południu. Daje to efekt
oka cyklopu: w wymienionych miejscach masa ludzka wiruje jak
oszalała; tymczasem w Acireale głucha cisza. Ludzie chyba uwierzyli
w krążące legendy, że Acireale to brudne zaniedbane miasto, gdzie
diabeł mówi dobranoc. A tu taki skarb przyrody się marnuje! Rezerwat do tego. I to
gdzie? W granicach miasta!
Fot. 1. Południowy kraniec rezerwatu La Timpa i pierwszy zawijas ścieżki "Le Chiazzette".
LA
TIMPA: HISTORIA I GEOLOGIA
Trudno
w to uwierzyć, ale La Timpa to odsłonięty fragment… Etny i to
tej najstarszej, bo sięgającej wiekiem 200 milionów lat wstecz.
Wschodnia Etna poruszyła się i utworzyła stromy klif spadający wprost do morza pokazując nam ludziom współczesnym skrawek swojego piękna – jedne z pierwszych produktów swojej
aktywności. A jest co podziwiać: w Grocie Gołębi (wł. Grotta
delle Palombe), fenomenie samym w sobie (przykład
jaskini lawowej), utworzyły się kolumny bazaltowe, podobne do tych
jakie możemy odnaleźć w Wąwozie Alcantary.
Fot. 2. Logo rezerwatu La Timpa z charakterystycznym klifem.
LA
TIMPA: REZERWAT I ŚCIEŻKI SPACEROWE
Obszar
chroniony La Timpa czyli „urwiska porosłego skarłowaciałymi
krzewami” (jak udało mi się zgrabnie przetłumaczyć la
timpa)
leży w terenie miasta Acireale i rozciąga się wąskim pasem przez 6 km między wioską Maria Santissima delle Grazie i
Santa Maria Ammalati. Mimo, że teren jest mocno zmieniony przez
działalność człowieka, w 1999 roku postanowiono objąć go ochroną. Departament Ochrony Środowiska regionu Sycylia powierzył 265
hektarów Regionalnemu Departamentowi Lasów i mamy to, co mamy:
niezwykle malowniczy zakątek, z gęstą soczystą roślinnością, czarnymi
skałami i niebieściusieńkim morzem (logo na fot. 2. świetnie oddaje zestawienie barw, jakie możemy podziwiać).
Chronione
są cztery elementy: zjawiska geologiczne i wulkanologiczne (1, 2),
roślinność (2) oraz fauna (3). (1, 2) La Timpa to teren ułożonych tarasowo uskoków pomiędzy wschodnią Etną, a Morzem Jońskim utworzonym w następstwie mającego charakter ciągły nawarstwiania się napływów lawy. Utworzyły się liczne skarpy, w tym ta najwyższa mająca ponad 200 m na obszarze Timpa Falconiera spadająca gwałtownie do morza charakteryzująca się budową kolumnową. (2) Zachowały się fragmenty pierwotnej roślinności tego obszaru, mimo wyraźnej i długotrwałej obecności człowieka. Oprócz makii, możemy tu znaleźć stanowiska z drzewami liściastymi tj. dębem omszonym, wiązowcem zachodnim, pistacją, jesionem, wiązem i kasztanem oraz wiecznie zielonymi filireami szerokolistnymi, ostrokrzewami kolczastymi i pistacjami kleistymi. Na urwiskach i plażach występują tzw. halofile czyli słonoluby np. soliród (koper morski) czy żarnowiec miotlasty, a w okolicach źródła słodkiej wody Miuccio półzanurzone gatunki takie jak nurzaniec, rukiew wodna i przetacznik bobownik. (3) W zaroślach La Timpy schronienie znajdują: ssaki– lisy, łasice, jeże, zające; gady – colubery, grzechotniki cętkowane; ptaki – sokoły wędrowne, pustułki zwyczajne, myszołowy, pójdźki zwyczajne, płomykówki zwyczajne, otusy, pokrzewki aksamitne, pliszki siwe i żółte, kląskawki zwyczajne, kulczyki zwyczajne, drozdki samotne, kosy, strzyżyki, wróble śródziemnomorskie, mazurki, jaskółczaki modre, dudki, tyranki, mewy srebrzyste i siwe, kormorany, czaple siwe.
Są
cztery szlaki, które proponuje zarząd rezerwatu La Timpa: Le Chiazzette, La
Gazzena, Acquegrandi i Vecchio tracciato ferroviario. Oprócz
ostatniego, są to raczej ścieżki spacerowe niż typowe szlaki. Są
krótkie i łatwe do przejścia, chociaż czasem trzeba się
powspinać. Świetnie nadają się na półdniowe wycieczki. Nie
przekraczają 2 kilometrów i 2 godzin.
LA
TIMPA: SZLAK „LE CHIAZZETTE”
Najpopularniejszy szlak rezerwatu La Timpa ma zaledwie 760 m długości i można go zaliczyć w zaledwie godzinę (fot. 1). Jest średnio trudny, choć w drodze powrotnej, zwłaszcza wracając Via Miuccio (szczegóły niżej), należy się spocić! Będąc
na Piazza
Duomo
w Acireale (fot. 3) należy pójść wzdłuż bocznej ściany Bazyliki
Świętych Apostołów Piotra i Pawła
(fot. 4) i cały czas kierować się w dół Via Romeo. Po lewej
stronie miniemy kościół
Matki Boskiej del Sufragio
(fot. 5). Dochodzimy do tunelu kolejowego i kładką dla pieszych
między SS114, a torami kolejowymi (fot. 6) przechodzimy na drugą
stronę. Następnie schodzimy krętymi schodami już na teren
rezerwatu La Timpa. Nazwa szlaku pochodzi od dwóch kapliczek (wł.
chiazzette) znajdujących się po drodze. Ścieżka, która przez
dwieście lat łączyła Acireale z rybacką wioską Santa Maria La
Scala jest najmniej bolesnym sposobem pokonania 150-metrowej różnicy
wysokości między płaskowyżem Acireale, a morzem. Na samym
początku przy tablicy informacyjnej natrafiamy na pierwszą
kapliczkę
Matki Bożej,
niestety oszpeconą przez graffiti (fot. 7). Szlak wyłożony
kamieniami ma siedemostrych serpentyn
wzmocnionych łukowatymi konstrukcjami (fot. 8). W oczy od razu rzucają się soczystozielone "chaszcze" porastające stoki wzgórza na tle błękitnego morza. To klejnot tutejszego rezerwatu: fragmentaryczny, acz cenny przyrodniczo miks makii, lasu liściastego i roślinności słonolubnej (fot. 9). Na „placyku” po
pierwszym zawijasie po lewej stronie przy murze rośnie 150-letni
okaz platana
(fot. 10). Po chwili jesteśmy przy ruinach Fortezza
del Tocco (fot. 11). Oryginalnie
był to bastion normandzki przeciwko piratomprzebudowanyw
pierwszej połowie XVII wieku. Obecnie znajduje się w niej punkt
informacji turystycznej. Tutaj mamy dwie opcje do wyboru. Jedną z nich jest po prostu
pójść prosto i po około 20 minutach minąwszy wcześniej drugą
XIX-wieczną kapliczkę
Santissimo Crocifisso della Buona Nuova
(fot. 12) dojść do centrum wioskiSanta
Maria La Scala.
Ciekawszą opcją jest skręt w ścieżkę
po prawej(Via
Miuccio, fot. 13), która ostrymi zakrętami poprowadzi nas również do Santa
Maria La Scala, tyle, że na sam koniuszek wioski (w drodze z powrotem można pójść promenadą do centrum miejscowości).
Fot. 3. Plac Katedralny w Acireale. Stąd można dojść tam, gdzie zaczyna się szlak "Chiazzette".
Fot. 4. Bazylika Piotra i Pawła. Po prawej stronie zaczyna się Via Romeo prowadząca do La Timpa.
Fot. 5. Mijamy po drodze kościół Madonny del Sufragio.
Fot. 6. Kładka dla pieszych między drogą, a linią kolejową.
Fot. 7. Kapliczka MB.
..
Fot. 8. Serpentyny wzmacniane takimi łukami.
Fot. 9. Ciężko dać wiarę, ale te gęste krzaczory to to, co w La Timpie najcenniejsze.
Fot. 10. Platan. Ma około 150 lat.
Fot. 11. Forteca del Tocco. Na dziedzińcu znajduje się info point.
Fot. 12. Kapliczka krzyża.
Fot. 13. Via Miuccio.
LA
TIMPA: SANTA MARIA LA SCALA
Wioska rybacka przypomina miasteczka Cinque Terre chociażby
przez to, że nie ustępuje im kolorystyką elewacji budynków. Swojego czasu odpoczywała tutaj miejscowa arystokracja. Jest tu zaskakująco dużo okazałych rezydencji w typie "palazzo". Nad wioską góruje kościół pw. Matki
Boskiej Na Schodach i kolumna maryjna (fot. 14, 15) upamiętniająca patronkę osady.W porcie"Scalo Grande" można podziwiać mnóstwo kolorowych łodzi (fot. 16).
Przy nabrzeżu zabezpieczonym olbrzymimi betonowymi blokami piętrzy się Pietra
Sarpa – samotna skała z kolumn bazaltowych. Jest przykładem krystalizacji – wypływająca lawa bardzo wolno ochładzała się w kontakcie z wodą, następnie skurczyła się i popękała tworząc kolumny (fot. 17).
Niestety dostępna jedynie od strony morzaGrotta
delle Palombe (pl. Grota Gołębi),wspomniana wcześniej jaskinia lawowa z kolumnami
bazaltowymi, według wierzeń lokalnej społeczności była miejscem schadzek pasterza Aci i nimfy Galatei.
Elegancką promenadą wzdłuż Via Molino (fot. 18) dojdziemy do Miuccio/Mulino
Testa dell Aqua – miejsca, gdzie niegdyś stał młyn z kołem napędzanym
ze źródła słodkiej wody. Pierwsze wzmianki o wiatraku pochodzą z XVI w. (fot. 19). Koniec Santa Maria La Scala to kamienista plaża del Molino (fot. 20).
Fot. 14. Kampanila kościoła Matki Boskiej Na Schodach. Po lewej, jedna z kilku byłych rezydencji arystokratycznych.
Fot. 15. Kolumna maryjna.
Fot. 16. Port rybacki. Na drugim planie widać wioskę i klif.
Fot. 17. Pietra Sarpa.
Fot. 18. Promenada.
Fot. 19. Tutaj znajdował się młyn z kołem napędzanym ze źródła słodkiej wody.
Fot. 20. Spiaggia del Molino.
LA TIMPA: DOJAZD I INFORMACJE PRAKTYCZNE
Dojazd do Acireale Acireale,
warte wizyty samo w sobie, jest skomunikowane kolejowo i autobusowo z
większością wschodniego wybrzeża Sycylii. Obsługują je dwaj przewoźnicy: Interbus/Etna Transporti (z lokacji
bardziej odległych takich jak: Katania, Taormina czy Giardini-Naxos) i
Zappala&Torrisi. Autobusy tej firmy docierają nawet do Santa Maria La Scala
(przystanek przy kościele). Ze względu na remont ulicy
dochodzącej do Piazza Duomo w Acireale tymczasowo przystanek (wspólny dla obu przewoźników) przeniesiono na Piazza Indirizzo koło Villa Comunale. Pociągi regionalne kursują często i gęsto. Rozkłady i ceny do sprawdzenia na stronie włoskich kolei państwowych. Spod stacji można podjechać autobusem miejskim AST do Piazza Duomo i Indirizzo (linea 2 i 3). Dojście do ścieżek Szlak „kościółków” i wzdłuż starej linii
kolejowej osiągalne są z centrum Acireale, więc dogodniej jest w
tym przypadku przyjechać do miasta autobusem. Ścieżka wzdłuż dawnej linii kolejowej może stanowić dłuższy wariant ścieżki "Le Chiazzette". Wejście na szlak, zupełnie nieoznakowane znajduje się w wyrwie betonowego umocnienia drogi do Riposto (zaznaczone na mapce fot. 24 jako punkt Via per Riposto 7) około 300 metrów od Chiesa Santa Maria della Neve. Acquegrandi lepiej zrobić docierając
do Acireale pociągiem. Odległość między stacją, a wejściem na ścieżkę w granicach rozsądku – około 3 km. Trasa dojścia do początku ścieżki (przy kościółku Chiesa di Nostra Signora dell'Auito) na fot. 25. Wstęp na teren rezerwatu: bez opłat
Fot. 21. Mapka ścieżek Gazzena i Acquegrandi.
Fot. 22. Mapka ścieżki "Le Chiazzette".
Fot. 23. Ścieżka Vecchio tracciato ferroviario.
Fot. 24. Dojście do ścieżki wzdłuż zdemontowanej linii kolejowej z centrum wioski Santa Maria La Scala.
Fot. 25. Trasa dojścia ze stacji kolejowej Acireale do początku ścieżki Acquegrandi koło kościołka Nostra Signora dell'Aiuto.
Ten tekst powstał dzięki: –La Timpa di Acireale. Riserva Naturale Orientata wyd. Fabio Orlando Ettore –La Timpa. Un tocco di... ambiente, cultura, futuro. wyd. Azienda Regionale Foreste Demaniali Regione Sicilia
Jak raz bądźmy szczerzy: Sycylii nie ma na check-liście miłośników
leżenia plackiem na plaży. Mówimy o rodzinnych wakacjach. Wiecie…
kocyk, leżak, parasolka, zamek z piasku, brodzące w płytkiej
wodzie bobasy… Chociaż to stwierdzenie ogólnikowe i niesprawiedliwe (oczywiście coś piaszczystego dla
leniuchów się znajdzie), prawda jest niezaprzeczalna – szerokich
plaż z piaskiem na Sycylii jest zaledwie kilka. W sezonie przeżywają
oblężenie. Trzeba niestety przywyknąć, że w plecy będą się
wbijać kamienie, że trzeba mieć koniecznie klapki lub
croksy, że dno zdradliwe, a instytucja ratownictwa
wodnego nie funkcjonuje. Ale nie jest aż tak źle! Plaże na Salinie
mają to do siebie, że są niezmiernie różnorodne jak na taką
małą wyspę. Doskonale spełnią swoje zadanie, gdy szukasz
relaksu w zaciszu.
Wyspa Salina, jak i reszta Wysp Eolskich funkcjonuje w świadomości
Włochów głównie jako destynacja wakacyjna. Nie ma tu zbyt wiele
zabytków. Jest za to kilka ładnych plaż.
PLAŻE NA SALINIE: GORĄCA RINELLA
Właściciel
naszego B&B ostrzegał… na plaży
w Rinelli
jest supergorąco. Sprawdziło się – temperatura wynosiła 45 stopni C!!! To sprawka specyficznego położenia Rinelli – osłonięta z jednej strony
przez masyw Monte Fossa delle Felci, od strony morza przez bliskość
Wyspy Lipari – czego rezultatem jest brak wiatru i tafla morza
gładka jak lustro. Plus dodatkowy atut – drobny czarny piasek.
Kolorytu dodaje sąsiedztwo jaskrawych małych domków rybackich i
wydrążonych w skale boksów na łodzie. Poza tym cisza i spokój
przerywana od czasu do czasu warkotem przypływających do portu
wodolotów. Idealne miejsce na wakacje z dziećmi.
Czarna, piaszczysta plaża w Rinelli.
Charakterystyczne na całej Salinie obudowane kamieniem zagłębienia w tufie mają służyć jako przechowalnia łodzi rybackich.
PLAŻE NA SALINIE: BAJKOWA MALFA
Dla
tych, co lubią refleksologię i masaż stóp nada się bajkowa
kamienistaplaża
przy Punta Scario
w Malfie.
W 2010 roku plaża została zamknięta z powodu spadających
odłamków skalnych.
Ale spokoooooojnie, nie bój żaby! Wszystko zostało pieczołowicie
zabezpieczone: porozwieszano siatki, część
urwistego brzegu odgrodzono
i z plaży można bezpiecznie korzystać.
Jest wszakże inna pułapka: wszelkie smartfony, aparaty i inne cenne
przedmioty z przyrodzoną złośliwością rzeczy martwych wpadają
między ogromne otoczaki i przepadają bez wieści. Dla odmiany plaża
charakteryzuje się wysokimi falami. Znów kłania się lokalizacja
nad otwartym morzem. Niedogodności rekompensuje za to stromy klifpod
którym leży, faraglion
przy brzegu i bar
Maracaibo,
który serwuje przekąski i zimne drinki.
Plaża w Malfie w promieniach wschodzącego słońca.
Strome zejście na plażę przy Punta Scario/Malfa. Widoczne siatki zabezpieczające.
PLAŻE NA SALINIE: SŁYNNA POLLARA
Może
cię to zaskoczy, ale jesteś właśnie w najmłodszym z pięciu
salińskich wulkanów. W wulkanie Pollara, którego nie ma.... Jak to
możliwe? Po silnej erupcji ok. 13 tys. lat temu, to, co po nim
zostało zapadło się do morza. Klif
Il Castoneto
jego malownicze resztki. "Balate"
musi zainteresować plażowiczów, choć nazwanie tego miejsca plażą
to gruba przesada. Są to schodzące wprost do wody stopnie i płaska
platforma, gdzie mieszkańcy cumują łodzie i motorówki. Ale fakt
pozostaje faktem – jest to „obrazek z Saliny”, jaki znajdziesz
na każdej pocztówce z wyspy. W tufie wulkanicznym miejscowi
wyżłobili nisze na łodzie, sieci i narzędzia, które potem ładnie
obudowali kamieniem. Miejsce o nieodpartym uroku, choć dno morza
przy brzegu bardzo nierówne i niebezpieczne. Z ciekawostek istotne
są dwie: dno morskie w tym miejscu charakteryzuje się bogatą florą
i fauną oraz występowaniem podwodnych fumaroli. Dodatkową atrakcją
jest naturalny łuk
skalny przy Punta del Perciato,
niestety widoczny tylko z morza. Fajne
miejsce
do podziwiania obłędnych zachodów słońca z faraglionem
na pierwszym planie i wyspami
Filicudi i Alicudi
na linii horyzontu.
Il Castone i wioska Pollara - w środku zapadłego i zerodowanego krateru.
Osławiona "plażyczka Balate" w Pollarze.
PLAŻE NA SALINIE: WIETRZNA LINGUA
Nietypową
miejscówkę do plażowania ma rybacka wioska Lingua.
Znajduje się w niej jeziorko
solankowe(wł.
Laghetto di Lingua),
czyli tzw. salina (współczesna nazwa wysypy pochodzi od tego słowa). Jest to fragment
płytkich wód przybrzeżnych oddzielony kamienistą
groblą.W
starożytności pozyskiwano tu sól, obecnie jest to miejsce postoju
dla migrujących ptaków. Ów przesmyk często służy plażowiczom.
Należy się słowo ostrzeżenia: wody jeziora są stojące to raz,
dwa: od strony morza występują silne prądy. Miejsce
jest bardzo malownicze i fotograficzne z
małą latarnią
morską.
W
Lingua jest jeszcze mała kamienista plaża
przy porcie.
Wody laghetto di Lingua. Po prawej grobla oddzielająca jeziorko od morza.
Latarnia morska.
Plaża w porcie. Lingua.
Dodatkowo
można wybrać się jeszcze na plażę Punta
Barone w Santa Marinie i plażęPunta Megna,drugąw Rinelli.
Do
podróży wcale nie muszą inspirować fotografie wycyzelowane w
Photoshopie. Czasem wystarczy, że wzrok zawiśnie na jakimś
fragmencie tekstu pisanego i buuum! Ach, jak pięknie napisane! I nie
ma przeproś. Po prostu pakujesz plecak i jedziesz. "Miejscowi
chętnie goszczą tu przybyszów w niskich domach wykonanych z
białego tufu, w których śpi się błogo i śni spokojnie"
(frag. "Włochy południowe", wyd. Bezdroża). Oj, wabi
wyspa Marettimo, wabi…
Fot. 1. Wyspa Marettimo.
W poście: *historia Marettimo *co zobaczyć w miasteczku Marettimo *opis szlaku przybrzeżnego do zamku aragońskiego *opis szlaku "południowego" *rekomendacje Najodleglejsza
w archipelagu Egadzkim wyspa Marettimo
(wł. Isola Marèttimo,
syc. Marrètimu, fot. 1)
to zaledwie 12 kilometrów kwadratowych górzystego lądu oblanych wodami objętych morskim rezerwatem (wł. area marina
protetta Isole Egadi). Przypadnie do gustu fanom trekingu, odkrywcom
jaskiń i nurkom. To oaza ciszy i spokoju. Przybysz odnajdzie tu
świeżą
bryzę, zapach sosnowego lasu no i…. tymianku. W końcu Mare e Timo
– znaczy morze i tymianek. Albo morze tymianku jak kto woli.
HISTORIA MARETTIMO
Zamieszkana
przez Greków i uważana przez nich za „świętą wyspę” (gr.
Hierà
Nèsos) zapewne dzięki obecności źródeł słodkiej wody.
Następnie przejęta przez Kartaginę. Okoliczne wody były świadkami
rozstrzygającej bitwy podczas pierwszej wojny punickiej kiedy w
marcu 241 r. p.n.e. pośpiesznie zebrana flota Fenicjan pod wodzą
Hannona została pokonana przez Rzymian dowodzonych przez Lutazio
Catullo płynących z kierunku wyspy Aegusa (dzisiejsza Favignana).
Rzymianie, przejąwszy kontrolę nad wyspą, mieli tutaj dogodny punkt
obserwacyjny ze względu na położenie na szlaku między Italią a
Afryką północną oraz Hiszpanią. Wspomniana w III w. n.e. jako
ważny port pośredni na szlaku Kartagina-Rzym w słynnym
Intinerarium Antoniusza, antycznym przewodniku po drogach Imperium.
Od 440 roku zaczął się okres najazdów plemion germańskich, gdy
król Wandalów i Alanów Genzeryk przybył na Favignanę i dokonał
pierwszego rajdu na wyspę. W 485 r. Marettimo przeszło pod władanie
króla Odoakra, potem Teodoryka, króla Gotów. W 810 r. miała
miejsce pierwsza okupacja arabska. Arabowie wybudowali na wyspie
kilka wież obserwacyjnych, a także „przywieźli” ze sobą
typową arabską zabudowę. W tym czasie Marettimo cieszyło się
względnym spokojem i prosperitą. Kwitł handel. Kolejnymi panami
wyspy byli Normanowie. Wzmianka o Marettimo pojawia się w słynnej
„Księdze Rogera” autorstwa królewskiego geografa i podróżnika
z Maroka Al-Idrisiego. Wpis głosi, że na Marettimo łapano sokoły
dla króla Fryderyka II. Kolejnymi najeźdźcami byli Szwabowie. Mimo
następujących sukcesji, życie na Marettimo niewiele się
zmieniało, aż do momentu, gdy na tron wstąpił Karol V Habsburg.
Pirat ottomański Barbarossa, w służbie sułtana, zdobywszy
Algierię i Tunezję wylądował u wybrzeży Marsali i doszczętnie
złupił wyspy Egadzkie. Wielu mieszkańców Marettimo wziął w
niewolę i sprzedał jako niewolników do Algieru. W rezultacie
rokowań pokojowych zostali jednak uwolnieni. W 1637 r. Burbonowie
hiszpańscy odsprzedali wyspę wraz z Levanzo i Favignaną rodzinie
Pavallicino z Genui. W XVIII w. intensywnie rozwijało się
rolnictwo, niestety kosztem wycinki lasów. Podczas Risorgimento (pl.
ruch zjednoczeniowy) na Marettimo zesłanych zostało wielu
buntowników i uwięzionych w ciasnych celach zamku. Wyspę
zaludniali też deportowani. W 1844 roku z woli króla Ferdynanda II
zlikwidowano zamkowe więzienie. Po wyprawie tysiąca Garibaldiego
nastąpił spokojny okres w dziejach wyspy. I i II wojna światowa
przyniosły recesję, z której wyspa zaczęła wychodzić dopiero
całkiem niedawno za sprawą rozwijającej się turystyki.
MIASTECZKO
MARETTIMO
Nie
dotarła tutaj współczesność ani turyzm masowy. Na wyspie jest
jeden hotel, który na szczęście nie „wyje” na tle innych
tylko zgrabnie wkomponowuje się w tkankę miasteczka. W pełni
zachował się klimat oryginalnej wioski rybackiej – na nabrzeżu
można podziwiać kolorowe łodzie, suszące się sieci i rybaków
przy pracy. Poza sezonem Marettimo zamieszkałe jest przez nie więcej
niż 700 osób, których głównym zajęciem prócz rybołówstwa
jest tradycyjne rzemiosło i usługi turystyczne. Na Marettimo jest
się trochę poza czasem i przestrzenią, ale jest tu wszystko, co
potrzebne mieszkańcom i turystom: sklep spożywczy, bank i bankomat,
poczta, kilka sklepów z pamiątkami, a nawet szkoła! Kilka
rodzinnych firm oferuje możliwość opłynięcia wyspy z eksploracją
jaskiń, wypożyczenie sprzętu do nurkowania, grupowe trekingi po
wyspie, a nawet przejażdżki na grzbiecie osiołka. Osada obfituje,
zwłaszcza latem w lokale gastronomiczne i miejsca
noclegowe w typowych bielonych białym wapnem domkach (fot. 2).
Fot. 2. Białe domki z tufu.
Jedynym
zabytkiem miasteczka jest kościół.
Wystawiona z inicjatywy księcia Rogera II pierwotna budowla pw.
Matki Boskiej Łaskawej
(wł. Chiesa di Maria SS. delle Grazie, fot. 3), w chwili porzucenia
zamku została ograbiona ze dzieł sztuki i niszczała. W XIX w. na
prośbę miejscowych przywiązanych do swego miejsca kultu, stworzono
parafię, i przysłano nowych kapelanów. Dzisiaj można w kościele
oglądać wersję cudami słynącego obrazu Maryi z Dzieciątkiem
Jezus z Custonaci oraz figurę św. Józefa, patrona wyspy (fot. 4).
Fot. 3. Kościół Matki Boskiej Łaskawej.
Fot. 4. Kościół od wewnątrz.
SZLAKI NA MARETTIMO
Wyspa
Marettimo to trekingowy raj. Ścieżki są utwardzone i oznakowane,
na długich odcinkach wręcz płaskie i wysypane kamykami. Wszystkie
trasy sprowadzają się do dwóch głównych: z portu
do Zamku Aragońskiego lub dalej na Pizzo Madonnuzza i Cala Bianca
oraz z portu do kościołka bizantyjskiego i ruin garnizonu
rzymskiego, i kontynuacja na Monte Falcone (północny koniuszek
wyspy), lub wersja na południe - na Praia dei Nacchi, i Punta Bassana,
albo do latarni morskiej przy Punta Libeccio.
Marettimo Paese – Punta Troia i Castello Aragonese – Pizzo Madonnuzza – Cala Bianca
Treking
do Punta Troia i zamku aragońskiego na skale połączonej cyplem z
lądem to najpopularniejsza opcja spacerowa szczególnie dla tych,
którzy przybywają na wyspę bez intencji pozostania na noc. Trasa
średnio trudna, świetnie nadająca się na półdniową wycieczkę. Deklarowany czas
przejścia do zamku około 1 godz. 10 min nie licząc odcinka z
miasteczka do początku szlaku.
Wychodząc
z portu udajemy się w stronę widocznego zamku. Niech nas nie zmyli
jego pozorna bliskość – po drodze jest kilka stoków, które
trzeba obejść. Idąc promenadą wzdłuż nabrzeża przez Via Scalo
di Mezzo zastawioną łodziami (fot. 5) mijamy Punta San Simone i po
chwili dochodzimy do starego
portu (wł. Scolio
Vecchio, fot. 6). Po kilkudziesięciu metrach po prawej stronie
znajdziemy lądowisko
helikopterów oraz
małą przydrożną
kapliczkę (fot. 7),
za którymi kończy się chodnik, a zaczyna ścieżka. Po prawej
mijamy lasek piniowy (fot. 8) i docieramy do punktu początkowego
szlaku. Kilkadziesiąt pierwszych metrów szlaku jest dość
wymagająca, trzeba nieźle przebierać nogami, gdyż skalne
„schodki” są dosyć wysokie. Im dalej, tym zwiększa się też
ekspozycja. Niektórzy mogą odczuwać zawroty głowy i lęk
wysokości. Ścieżka jest dosłownie doklejona do pionowych
ścian skalnych. Po drodze do zamku można zobaczyć próbkę, tego,
z czego Marettimo słynie – mianowicie groty
w liczbie bagatela czterystu (fot. 9).
Zdecydowanie piękniejsze są jednak te podwodne dostępne jedynie od
morza. Po kilku zawijasach oczom wreszcie ukazuje się Zamek
Aragoński (wł.
Castello Aragonese, fot. 10).
Prowadzi do niego wyłożona kamieniami droga z poręczą. Widać
Cala Manione, Scolio Maestro i ciekawą „dziurawą” formację
skalną (fot. 11).
Protoplastą obecnej budowli była saraceńska wieża obserwacyjna,
którą w 1140 roku król Sycylii Roger II nakazał przekształcić w
zamek, by ten chronił najbardziej na zachód wysunięty koniec jego
królestwa. W dobie gdy po morzach grasowali wszelkiej maści piraci
i rabusie zamek nadal spełniał swoją funkcję obronną, chociaż
Hiszpanie nie pozwalali chronić się w zamku miejscowej ludności.
Za Burbonów zamek stał się więzieniem-fortecą głównie dla
więźniów politycznych. Najsłynniejszy rezydent to generał
Guglielmo Pepe. W 1844 roku król Ferdynand II nakazał likwidację
placówki. Wraz z zamkiem z czasem w ruinę obrócił się
przylegający kościół św. Anny, miejsce kultu do którego po
sakramenty udawali się miejscowi. Obecnie zamek jest odnowiony i
spełnia rolę małego muzeum
i obserwatorium mniszki śródziemnomorskiej
(łac. Monachus monachus, fot. 12).
Fot. 5. Via Scalo di Mezzo.
Fot. 6. Stary port.
Fot. 7. Kapliczka i lądowisko helikopterów.
Fot. 8. Lasek piniowy.
Fot. 9. Osławione groty Marettimo.
Fot. 10. Zamek Aragoński.
Fot. 11. Przebita skała.
Fot. 12. Obserwatorium mniszki.
Mniej
więcej w połowie długości szlaku na zamek jest rozgałęzienie
prowadzące na Pizzo
Madonnuzza
i na Cala
Bianca.
Trudność znacznie wyższa niż w przypadku trasy do zamku.
Marettimo Paese – Chiesa Bizantina i Case Romane– Monte Falcone – Praia dei Nacchi – Punta Bassana – Cala Nera – Faro di Punto Libeccio
Drugą
opcją, również dogodną i nie wymagającą jakiejś szczególnej
kondycji jest dojście z miasteczka do małego kościółka
bizantyjskiego i znajdujących się w pobliżu ruin rzymskich
koszarów. Czas dojścia: ok. 20-30 min. By tam dotrzeć trzeba dojść do Via
Gaetano Maiorana i na końcu ulicy skręcić w prawo w Contrada
Pelsosa. Utwardzona ścieżka wije się przez kilkaset metrów
zabierając nas do pozostałości po starym
cmentarzu (wł.
cimitero vecchio, fot. 13).
Idąc pod górę wyłania się panorama miasteczka z Levanzo i
Favignaną na horyzoncie. Widać boisko szkolne, lądowisko
helikopterów i nowy
port (wł. Porto
Nuovo, fot. 14, 15, 16).
Po chwili dojrzymy w oddali kompleks zabudowań przy ocembrowanym
źródle (fot. 17).
Dotarliśmy do kościoła
pw. św. Bazylego
zwanym potocznie kościołem
bizantyjskim (wł.
Chiesa Bizantina, fot. 18).
Budowla, którą można podziwiać dzisiaj pochodzi z okresu
normandzkiego i prawdopodobnie zbudowana została w X-XI w. przez
mnichów z zakonu bazylian. Braciszkowie wybrali to miejsce chroniące
ich przed niebezpieczeństwami morza i osiedlili się tutaj prawdopodobnie wykorzystując istniejące już zabudowania po
garnizonie rzymskim jako swój klasztor. Kościółek wygląda jakby był żywcem wzięty z
pocztówki z wakacji w Grecji. Zresztą nader często pojawia się na
widokówkach w roli „towaru eksportowego” wyspy. Wystrój wnętrza jest
bardzo prosty (fot. 19).
Obecny, relatywnie dobry stan obiektu możemy zawdzięczać
gruntownej renowacji. Celem było głównie przywrócenie
oryginalnego planu budowli, która była przez wiele lat nielegalnie
używana i zmieniana. Zlikwidowano pomieszczenie przylegające do
południowej ściany, zamurowano w sklepieniu otwór po kominie
pieca, który się tam znajdował, a drzwi w apsydzie zamurowano
nadając im pierwotną funkcję okna. Dokonano także usunięcia
graffiti pokrywającego wewnętrzne ściany. Jako, że nie zadziałał
żaden środek chemiczny musiano po prostu je zdrapać przy użyciu
szczoteczek, gąbek i detergentu. Mikropęknięcia wypełniono gipsem,
a ściany pokryto cienką warstwą wapna z dodatkiem naturalnych
pigmentów. Mury potraktowano również środkiem chroniącym przed
mikroorganizmami. 24 kwietnia 2010 odbyła się tutaj msza z udziałem
władz cywilnych i wojskowych, w której uroczyście przekazano
obiekt do ponownego użytku sakralnego. W ostatnich latach pobliski teren
stał się przedmiotem licznych badań i wykopalisk
archeologicznych. Obok kościółka odkryto
resztki proto-bizantyjskiej świątyni z baptysterium, która pamięta
czasy wczesnego chrześcijaństwa i powstała najpewniej podczas
najazdów wandalskich w VI-VII w. Mogło to być sanktuarium będące
celem ruchu pielgrzymkowego. Podobne baptysterium można odnaleźć w
Selinuncie. Nieopodal znajdują się pozostałości po koszarach
wojskowych nazywane
„rzymskimi
domami”
(wł. Case Romane, fot. 20).
Zamieszkiwane były w czasach Republiki od 241 r. n.e. przez mały
oddział żołnierzy, którego głównym zajęciem było obserwowanie
ruchu morskiego i obrona wyspy. Kompleks składa się z dwóch
budynków i ma skomplikowany system zbierania deszczówki. Do budowy użyto techniki opus reticulatum czyli tzw. układu
sieciowego - kamienie w postaci sześcianów ułożonych pod kątem 45°,
przez co przypominają romby (łac. cubilia, fot. 21), co zapewniało zwiększoną wytrzymałość fortyfikacji.
Są spekulacje, że koszary służyły Bazylianom za klasztor.
Konserwacja domów polegała na załataniu kilku dziur w ścianach i
pokryciu ich wierzchu sproszkowaną terakotą zmieszaną z wapnem i
piaskiem, by uniemożliwić roślinom zapuszczenie korzeni.
Fot. 13. Stary cmentarz.
Fot. 14. Szkoła i boisko.
Fot. 15. Lądowisko.
Fot. 16. Nowy port.
Fot. 17. Tacy goście u źródełka.
Fot. 18. Kościółek normandzki zwany bizantyjskim.
Fot. 19. W środku.
Fot. 20. Case Romane - domy rzymskie.
Fot. 21. Opus reticulatum.
W
tym miejscu są dwa warianty: można pójść w górę i wspiąć się
na najwyższy szczyt wyspy Marettimo, Monte Falcone lub pójść na
południe lasem do punktu, gdzie szlak schodzi do Praia dei Nacchi
lub w przeciwną stronę do Punta Bassana i dalej do Punta Libbecio z
latarnią morską. Od
kościółka i domów rzymskich na Pizzo
Falcone
(884 m n.p.m.) jest około 1 godz. marszu.
Szlak
w przeciwnym kierunku poprowadzi nas lasem do miejsca wypoczynku (wł.
area di sosta), gdzie można przysiąść na drewnianych ławach i
zjeść przy stole. Następnie spory fragment trasy wiedzie przez
niezalesiony obszar porośnięty makią śródziemnomorską, z
którego roztacza się panorama południa wyspy z Punta
Bassana
na czele (fot.
22). Po chwili szlak łączy się z innym i tu znowu mamy dwie
alternatywny: za drogowskazami możemy wybrać się do Cala
Nera,
latarni
morskiej
i Punta
Libeccio
lub na Praia
dei Nacchi
(ok. 40 min. drogi, fot. 23)
i mijając nowy
cmentarz
(fot. 24),
kapliczkę
(fot. 25)
i pomnik ojca
Pio (fot. 26),
po 10 minutach wrócić do miasteczka. Ostatnim obiektem na trasie
będzie wspomniany jedyny "masowy" hotel – Marettimo Residence (fot. 27), którego architektura inspirowana jest domami w stylu arabskim.
Fot. 22. Punta Bassana.
Fot. 23. Praida dei Nacchi.
Fot. 24. Nowy cmentarz.
Fot. 25. Kapliczka.
Fot. 26. Ojciec Pio.
Fot. 27. Hotel Marettimo Residence. Jedyny masowy.
Fot. 28. Mapka szlaków na Marettimo.
REKOMENDACJE
Gdzie spać na Marettimo? Mogę z czystym sumieniem polecić nocleg w Il Corallo.Jest to dom prywatny przekształcony w kilka pokoi i apartamentów, oczywiście biały z niebieskimi okiennicami. Taki być musi! Prowadzący, Mario, pomoże wypożyczyć rower czy sprzęt do nurkowania, zorganizować wycieczkę pieszą czy łodzią dookoła wyspy. Rezerwacja przez stronę lub booking.com. Adres: Via Chiusa 11, tel. 333/6999298 lub 340/5300030 email: marettimom@hotmail.it Mario dostępny jest też przez aplikację What's App.
Stołowanie się na wyspie Marettimo poza szczytem sezonu może przysporzyć kłopotu. Ze śniadaniami nie ma większego problemu, większość pensjonatów ma opcję B&B. Poza tym jest kilka barów np. La Scaletta czy Il Scirocco. Natomiast wiele trattori czy restauracji nie działa poza letnimi miesiącami lub otwiera się jedynie w weekendy. Jest na szczęście trattoria Il Veliero. Goście przyjmowani są w.... salonie domu, gdzie dziadek ogląda telewizję, a wnuczek odrabia lekcje przy stole. Jedzenie bardzo proste, tradycyjne, ale pyszne np. caponata, grillowany stek z miecznika czy fritto misto. Można przy okazji pooglądać pamiątki i fotografie rodzinne.