Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrzędy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrzędy. Pokaż wszystkie posty
SANKTUARIUM WENUS: GDZIE MIT MIESZA SIĘ Z HISTORIĄ

SANKTUARIUM WENUS: GDZIE MIT MIESZA SIĘ Z HISTORIĄ

Miasteczko Erice ma sławę perły Sycylii i miejsca z marzeń. Dzięki malowniczemu położeniu, zachowanym zabytkom, bajkowym krajobrazom i niepowtarzalnej atmosferze należy do obowiązkowych atrakcji. Jest tam jednak takie miejsce, trochę na uboczu, usadowione na stromej skale, które turysta omija być może oszołomiony intensywnością wrażeń, jakie dostarcza podróż kolejką na szczyt, a być może niezaprzeczalną urodą samej miejscowości. Mowa o strefie archeologicznej, popularnie zwanej Zamkiem Wenus (wł. Castello di Venere), choć niech nie zmyli nikogo nazwa - chodzi w istocie o starożytne sanktuarium Wenus Erycyjskiej.

sanktuarium-wenus
Fot. 1.  Zamek normandzki zwany Zamkiem Wenus.


Na pierwszy rzut oka miejsce wygląda imponująco (fot. 1). Faktycznie stoi zamek, kamienny, masywny, z bramą i pozostałościami po moście zwodzonym. Trudno jednak docenić urok tego miejsca przekraczając próg tego przybytku. Ukazuje się otwarta przestrzeń, niczym niezabudowana, otoczona ze wszystkich stron kamiennym murem (fot. 2). Turysta może poczuć się rozczarowany. Kilka ruin porosłych mchem i wypaloną trawą, jaszczurki uciekające spod stóp... Czas nie był dla tego miejsca łaskawy tudzież następujące po sobie cywilizacje, zwłaszcza te nowożytne. Dużego wysiłku i bujnej wyobraźni wymaga zrozumienie jak wyglądało tu wszystko niegdyś i czym było to miejsce dla ludzi starożytności.

sanktuarium-wenus
Fot. 2. Pusty dziedziniec.

O historii Sycylii nie da się mówić bez mitologii. Tak samo z tym miejscem związanych jest kilka legend, które dodają kolorytu suchym faktom historycznym. Według Diodora Sycylijczyka mitycznym budowniczym sanktuarium jak i założycielem miasta był Eryks (Eryx), król Elymów, syn Afrodyty i Bute Argonauty. Świątynia miała być jakoby darem syna złożonym w hołdzie matce, bogini miłości i płodności. 

Z inskrypcji w Erice wynika, że już w VI-VII w. p.n.e. czczono tutaj jakieś bóstwo płodności. Kult ewoluował wraz z zmieniającymi się przez stulecia mieszkańcami tych okolic. I tak: Fenicjanie zapewne czcili tu Astarte (Asztarte), bogini miłości, płodności i wojny, Elymowie pod silnym wpływem kultury greckiej bóstwo mieszkające na skale Eryks utożsamiali z Afrodytą. Kult rozpowszechnił się na cały basen Morza Śródziemnego po podboju Sycylii przez Rzymian w III w. p.n.e., którzy w greckiej bogini widzieli swoją Wenus. Venus Ericina (pl. Wenus Erycyjska/Erycejska), jak o niej mówiono, zasłynęła w całym ówczesnym świecie antycznym. Szczególnie umiłowali ją żeglarze i kupcy przepływający u zachodnich wybrzeży Sycylii. Dowodem na popularność tego miejsca jako celu peregrynacji może być fakt, że wybudowano świątynię na cześć Wenus z góry Eryks w samym Rzymie. 

SANKTUARIUM WENUS: RYTUALNY LOT GOŁĘBIC


Miał tu miejsce specyficzny rytuał związany z odejściem (gr. anagóghia) bogini ze świątyni i jej podróży do bliźniaczego sanktuarium w Sicca Veneria, rzymskiej kolonii położonej w dzisiejszym El Kef, na terenie Tunezji, a następnie jej powrotem (gr. katagóghia). Wypuszczano wtedy białe gołębice uważane za symbol bogini. Przypuszczalne daty obu świąt według kalendarza rzymskiego przypadały na 23 kwietnia oraz 25 października i wyznaczały okres wegetacyjny. Śladem tych rytuałów jest herb Erice z białą gołębicą w locie trzymającą w dziobie gałązkę oliwną, znak pomyślności i obfitości (fot. 3 i 4). 

sanktuarium-wenus
Fot 3. Herb Erice z białą gołębicą.
sanktuarium-wenus
Fot. 4. Miałam szczęście: bogini objawiła mi się na ulicy :)


Z samej świątyni Wenus (wł. tempio di Venere, fot. 5) nie pozostało właściwie nic oprócz stopni prowadzących do temenosa (nietykalny obszar poświęcony bóstwu albo przeznaczony do celów kultu w formie ołtarza, często pod gołym niebem lub kapliczki) i resztek jego ścian. Prace archeologiczne ujawniły też niewielkie fragmenty fryzów, trzonów jońskich kolumn i elementów dekoracyjnych w stylu doryckim. Istnieje jednak srebrna moneta wybita w 57 r. n.e. przedstawiająca na awersie konsula rzymskiego Marco Servilio Noniano, na rewersie stojącą na szczycie skały i otoczoną megalitycznym murem świątynię (na planie koła lub tetrastyl – portyk o czterech kolumnach) z podpisem ERUC (fot. 6).  

sanktuarium-wenus
Fot. 5. Resztki świątyni  Wenus.
sanktuarium-wenus
Fot. 6. Konsul i świątynia.

SANKTUARIUM WENUS: RYTUALNE ABLUCJE


Ciekawym zabytkiem jest zagłębienie w gruncie przez historyków typowane na spichlerz, datowany na czasy fenickie. Tutaj znowu wkracza legenda. W świadomości mieszkańców współczesnego Erice to miejsce kąpieli bogini zwane Studnią Wenus" (wł. "Pozzo di Venere", fot. 7). Jest to konstrukcja w kształcie dzwonu, głęboka na 6 metrów, o średnicy podstawy 6,86 m. Do dzisiejszych czasów zachowała się na ścianach zaprawa wapienna z dodatkiem pokruszonych garnków dla impregnacji. Na wschód i południe od „studni” znajdowało się kilka pokoi w kształcie litery „L” z  fragmentami ceramicznych płytek z wapienia, co może świadczyć o tym, iż były to pomieszczenia do kąpieli połączone ze „studnią”, choć nie odnaleziono żadnych pozostałości po rurach. „Studnia” mogła pełnić funkcję cysterny czy kolektora zbierającego deszczówkę. Pielgrzymi, przybywający licznie na górę Eryx, przed oddaniem hołdu bogi musieli dokonać rytualnego oczyszczenia.

sanktuarium-wenus
Fot. 7. "Studnia Wenus".

W północno-zachodniej części wykopalisk zachowała się we fragmentach rzymska łaźnia hipokaustyczna odsłonięta podczas prac w latach 30-tych XX w. W jej skład wchodziło caldarium (pomieszczenie z basenem z gorącą wodą) na planie kwadratu, tak zwana suspensura czyli posadzka podtrzymywana słupkami z cegieł o wymiarach 20 na 30 cm tworzących jakby rurę, w której krążyło gorące powietrze, pomieszczenie wyłożone zachowanymi do dziś białymi płytkami oraz praefurnium, gdzie znajdował się piec do produkcji pary wodnej.

SANKTUARIUM WENUS: RYTUALNY SEKS


„Niewolnicy świątynni” tak zwani hieroduli, młode kobiety lub mężczyźni,  własność bóstwa i jego kapłani byli stałymi mieszkańcami sanktuarium Wenus. Brali udział we wszystkich uroczystościach kultowych włączając akty płciowe. Dzięki nim każdy pielgrzym, niezależnie od statusu materialnego, miał swój udział we władzy bogini i jednoczył się z nią. Do stosunków dochodziło nawet w samej świątyni. Pozostawiano datki i podarki dla bogini.  

Warto wspomnieć, że Zamek Wenus splata się ze znanym mitem o Dedalu i Ikarze. Po śmierci syna, Dedal uciekając z Krety przybył na Sycylię na zaproszenie lokalnego króla Cocalo i na jego prośbę wzmocnił sanktuarium i sąsiadujące budynki, a całość otoczył murem. W darze złożył bogini zbudowany przez siebie ul ze złota do złudzenia przypominający prawdziwy. Resztki muru w północno-wschodniej części skały erycyjskiej istniejące dzisiaj tradycyjnie nazywa się „Murem Dedala (wł. "Muro di Dedalo", fot. 8). Historycy jego początków dopatrują się w epoce fenickiej i elimskiej.

sanktuarium-wenus
Fot. 8. "Mur Dedala".

Istnieje opowieść o nagłym końcu świątyni, która miała się samoistnie zawalić w noc narodzin Jezusa Chrystusa. W innej wersji legendy pogański przybytek nakazał zburzyć cesarz Konstantyn. Z zapisków historycznych można wnioskować, że z nadejściem chrześcijaństwa sanktuarium Wenus już nie funkcjonowało od jakiegoś czasu.

Równinę na szczycie skały zabudowali zamkiem Normanowie (fot. 9) korzystając częściowo z budulca pochodzącego z sanktuarium. Dobudowano pięcioboczne „wieże gubernatora” (wł. "torri del Balio/Bajulo", fot. 10), gubernatora („bajulo”) czyli miejscowego reprezentanta interesów króla, który tutaj stacjonował. Zamek z wieżami połączono zwodzonym mostem. Wiadomo, że materiał z sanktuarium wykorzystali również budowniczowie wznosząc w 1312 r. z inicjatywy króla Fryderyka III Aragońskiego katedrę w Erice. Spostrzegawczy podróżnik dojrzy dziewięć kamiennych krzyży wbudowanych w południową ścianę katedry (fot. 11). 
  
sanktuarium-wenus
Fot. 9. Normandzki zamek.
sanktuarium-wenus
Fot. 10.  Pentagonalna wieża.
sanktuarium-wenus
Fot. 11. Krzyż z sanktuarium Wenus wmurowany w ścianę katedry.

Jednym z epizodów w historii sanktuarium Wenus jest istnienie w średniowieczu kościółka pod wezwaniem Matki Boskiej Śnieżnej (wł. chiesa di Madonna del Neve, fot. 12). Był orientowany w kierunku wschód-zachód, miał nawę centralną i boczne wejście. Pozostały po nim cztery bazy portyku i jedna baza narożnej kolumny.

sanktuarium-wenus
Fot. 12. Pozostałości kościółka MB Śnieżnej.

SANKTUARIUM WENUS: DZIEJE PÓŹNIEJSZE


Pod koniec XIX w. książę Agostino Pepoli, lokalny patriota, mecenas sztuki i piewca historii, któremu prowincja Trapani wiele zawdzięcza, wykupił cały obszar sanktuarium Wenus i w porozumieniu z radą miasta wyremontował zniszczone w XV w. wieże i zwieńczony blankami dziedziniec. Założył park w stylu angielskim (fot. 13) zwany Ogrodami Gubernatora (wł. Giardini del Baglio), a na północno-zachodnim stoku wzniesienia wybudował małą wieżyczkę na bazie wcześniejszej budowli z czasów arabskich dzisiaj zwaną Wieżyczką Pepolego (wł. Torretta Pepoli, fot. 14). Obecnie mieści się tam luksusowy hotel, a od 2010 także „Obserwatorium dla Pokoju”. Instytucja powołana została do rozwiązywania problemów praw człowieka i do współpracy krajów śródziemnomorskich. Jest miejscem spotkań kultur i religii.  

sanktuarium-wenus
Fot. 13. Ogrody założone przez Agostino Pepoli.
sanktuarium-wenus
Fot. 14. Wieżyczka Pepolego (hotel i Obserwatorium Dla Pokoju).

Pieczę nad Zamkiem Wenus sprawuje aktualnie Fundacja Erice Arte. Prowadzi ona również Muzeum im. Antonio Cordici gromadzące m.in. znaleziska ze strefy archeologicznej. Chlubą jest głowa kobieca wykonana z marmuru zwana głową Wenus (fot. 15).

sanktuarium-wenus
Fot. 15. Głowa Wenus w Muzeum A. Cordici.
sanktuarium-wenus
Fot. 16. Mapa strefy archeologicznej Erice (www.fondazioneericearte.org).



Opracowując ten tekst korzystałam z pomocy:
- Messana, P.: „A friendly walk around Erice – guide to the city-museum”
- Schmidt, J. : „Słownik mitologii greckiej i rzymskiej”
- http://www.trapaniwelcome.it/per-il-turista-486-The_Myths-localita-Erice-en.html

Jeśli interesujesz się archeologią, co warto zobaczyć na Sycylii? Może zaciekawi cię również historia Wyspy Mozia.
MOZIA: 'MANHATTAN' STAROŻYTNOŚCI

MOZIA: 'MANHATTAN' STAROŻYTNOŚCI

Gdy z nieporadnością dziecka usiłowałyśmy wytłumaczyć nie znając włoskiego ni w ząb, gdzie chcemy wysiąść, kierowca busika uświadomił nas, że nazwę na bilecie Sycylijczycy wymawiają [Mocja]. Pan nie uprzedził jednak do jak niezwykłej urody miejsca nas wiezie: poraziły nas pastelowe kolory nieba tego dnia, okalających salin wraz ze strzegącymi ich wiatrakami i wód laguny (fot. 1). Już sama podróż łódką na wyspę Mozia jest magicznym doświadczeniem. Jakby wsiąść do wehikułu czasu i przenieść się wiele stuleci wstecz.

 

mozia
Fot. 1. Wiatrak Ettore Infersa i molo na Mozię.

MOZIA - INFORMACJE OGÓLNE

 

Założona przez Fenicjan Motya leży na 45-hektarowej wysepce na współczesnych mapach zaznaczonej jako Wyspa św. Pantaleona (wł. Isola di San Panteleo) i otoczona jest płytkimi wodami Laguny "Suszarnia" (wł. Laguna Stagnone), w odległości około 1 km od lądu, mniej więcej w połowie drogi między dzisiejszą Marsalą a Trapani (fot. 2).

mozia
Fot. 2. Wyspa Mozia widziana z łodzi.

MOZIA - OD STAROŻYTNOŚCI... 

 

Fenicjanie lubili takie miejsca jak to ze względu na strategiczne położenie i bliskość macierzystej Afryki północnej toteż często zakładali kolonie na wyspach Morza Śródziemnego, włączając Sycylię. Motya, powstała około VIII w. p.n.e. i przypuszcza się, że początkowo "mieszkańcy" trudnili się handlem obwoźnym, a ściśle mówiąc opływowym. Mógł tu być tzw. emporion czyli swego rodzaju bazar na otwartym powietrzu, do którego przypływały statki z towarami, nie tylko fenickie. Towary na handel (kość słoniowa, alabaster, tekstylia, metale szlachetne) wyładowywano, dokonywano wymiany (choć możliwe jest, że również płacono pieniędzmi - Fenicjanie w końcu je wynaleźli), po czym zwijano wszystko po jakimś czasie i odpływano. W późniejszym okresie osada nabrała stałego charakteru i wyrosła u szczytu rozwoju na całkiem pokaźne miasto rangą nieustępujące innym koloniom fenickim na Sycylii takim jak Panormus czy Solus. Ze względu na chroniczny brak miejsca (wyspa ma zaledwie 850 m długości i 750 m szerokości) budowano do góry, o czym świadczą znaleziska archeologiczne potwierdzające, że niektóre budynki mogły być wielopiętrowe - takie drapacze chmur starożytności.

MOZIA - SPACEREM PO WYSPIE

 

Kierując swe kroki z mola w głąb wyspy trudno wyobrazić sobie, że w czasach swej największej prosperity było to ważne centrum komercyjne. Mijając zabudowania Muzeum Whitakera (fot. 3) rozciąga się płaski teren porośnięty makią i aż dziw bierze, że Didor Sycylijski pisał o "wąskich uliczkach z przestronnymi domami o solidnej konstrukcji", gdyż z miasta dosłownie nie pozostało nic oprócz chaotycznie porozrzucanych murków. 

mozia
Fot. 3.Willa-muzeum Josepha Whitakera.

Dwa największe domostwa na wyspie umownie nazwane domem mozajek (wł. casa dei mosaici) to willa patrycjusza i sąsiednia, prawdopodobnie rzemieślnika (garncarza?). Obie ozdobione były niespotykanymi nigdzie poza Sycylią mozaikami z białych i czarnych kamyków morskich (fot. 4). Przedstawiały postaci mitologiczne oraz motywy zwierzęce (lwa atakującego byka i skrzydlatego gryfona polującego na jelenia). W przypadku obu domów zastosowano podczas budowy technikę opus africanum, w której przestrzeń pomiędzy dużymi pionowo stawianymi blokami kamiennymi wypełniano mniejszymi. Ściany pokrywano zaprawą, a wyższe kondygnacje budowano z wysuszonej gliny, co bardzo obniżało koszty.

mozia
Fot. 4. Dom mozajek.

Najprawdopodobniej głównym produktem eksportowym Motyi były tkaniny barwione purpurą, z której Fenicjanie słynęli i której wyrób zmonopolizowali. Sama nazwa Fenicjanie pochodzi z greckiego słowa "phoinix" oznaczającego "purpurę", "szkarłat", a miasto na wysepce u brzegów Sycylii zwano po fenicku Mtw, po grecku Motyaion czyli "wrzeciono". Nie ma dowodów na to czy miała tu miejsce hodowla ślimaków purpurowych służących do wyrobu purpury, ale można przypuszczać, że na terenie zwanym dziś strefą przemysłową (wł. area industriale, fot. 5) mieściły się warsztaty tkackie. Znaleziono tutaj dziesiątki wygładzonych kamieni z wydrążoną w środku dziurką, przez którą przewlekano przędzę. Mogły służyć jako obciążniki sprawiające, że tkany materiał był równomiernie naciągnięty i wystarczająco zbity (fot. 6). W 2006 r. odkryto także resztki krosien tkackich. Funkcjonowały również warsztaty ceramiczne; odkryto otwory w ziemi do wypalania naczyń jak i liczne przykłady samej ceramiki np. amfory, dzbanki, talerze i lampki oliwne (fot. 7). Kwitło także szkutnictwo - kolejny konik starożytnych Fenicjan. Na północno-zachodnim krańcu wysepki znajduje się basen portowy, tzw. cothon, w którym budowano statki bądź dokonywano napraw (fot. 8). Miniaturowy model typowego statku można obejrzeć w muzeum na wyspie (fot. 9), zaś jedyną oryginalną łódź fenicką w Muzeum Baglio Anselmi w pobliskiej Marsali. Najnowsze badania rzymskiego Uniwersytetu La Sapienza przeprowadzone w 2013 roku wykazały, że na środku sztucznego zbiornika mógł stać około 2,5-metrowej wysokości posąg kolosa. Fragment jego stopy na postumencie wyłowiono i wystawiono przy brzegu dla turystów (fot. 10). Pozyskiwano także sól z wody morskiej. Tradycja zachowała się do czasów współczesnych bez znaczących zmian technologicznych.

mozia
Fot. 5. Strefa przemysłowa.
mozia
Fot. 6. Obciążniki do przędzenia tkanin z purpury.
mozia
Fot. 7. Lampki na oliwę.
mozia
Fot. 8. Cothon czyli basen portowy.
mozia
Fot. 9. Statek fenicki.
mozia
Fot. 10. Selfie z kolosem.


Społeczność miasta była otwarta i przejmowała styl życia, narzędzia i estetykę narodów z którymi handlowała. Choć nic nie wskazuje czy w Motyi zamieszkiwali Grecy lub inne narody, znaleziska dowodzą, że Fenicjanie nie opierali się wpływom obcych kultur. Wśród licznych artefaktów można odnaleźć greckie sarkofagi, charakterystyczne czarno-żółte wazy i talerze, egipskie skarabeusze etc.

MOZIA I JEJ MROCZNE TAJEMNICE 

 


Jedną z największych zagadek tego miejsca jest odkrycie około tysiąca urn z prochami oraz fragmentami nadpalonych kości zwierząt ale również dzieci (fot. 11). Rytuał ofiar całopalnych z dzieci w kulturze kartagińsko-fenickiej barwnie opisał Gustaw Flaubert w powieści "Salambo":

Tymczasem ogień z aloesu, cedru i lauru palił się między nogami kolosa. Jego długie zwinięte skrzydła zanurzały końce w płomieniach (...). Dokoła okrągłej płyty, o którą opierał stopy, dzieci owinięte w czarne zasłony tworzyły nieruchomy krąg i ramiona bożyszcza, nadmiernie długie, opuszczały dłonie aż do nich, jakby chcąc pochwycić ten wieniec (...). Dzieci z wolna wznosiły się w górę, a że dym ulatując tworzył wysokie kłęby, zdawało się z daleka patrzącym, iż nikną w obłoku. Żadne dziecko nie ruszało się. Miały związane ręce i nogi, a ciemna zasłona nie pozwalała im coś widzieć ani nie pozwalała ich rozpoznać. Spiżowe ramiona poruszały się szybciej. Już się nie zatrzymywały. Za każdym razem, gdy kładziono na nich dziecko, kapłani Molocha wyciągali nad nim rękę, by je obarczyć grzechami ludu, wrzeszcząc: „To nie ludzie, lecz woły!” i tłum (...) powtarzał: „Woły! woły!” Dewoci krzyczeli: „Panie! Pożywaj!”, a kapłani Prozerpiny, naginając się ze strachu do potrzeb Kartaginy, mamrotali formułę eleuzyjską: „Spuść deszcz, poródź!” Ofiary, ledwie znalazły się na krawędzi czeluści, znikały jak krople wody na rozpalonej blasze; i biały dym wznosił się na tle jaskrawego szkarła.”

Jednoznacznie nie można stwierdzić czy faktycznie Fenicjanie by zapewnić sobie przychylność bogów (Baal-Hammon, Tanit, Moloch, Astarte) poświęcali własne dzieci. Wśród naukowców dominuje ostatnio pogląd, iż owszem mogły to być dzieci poświęcone bóstwu, ale nie żyjące lecz martwe noworodki lub przedwcześnie zmarłe. Dzięki ofierze wotywnej odradzały się w postaci nowego potomstwa rodziców. Urny z ich prochami zakopywano w ziemi wraz z amuletami, glinianymi figurkami i maskami (fot. 12), a miejsce oznakowywano stelami nagrobnymi (fot. 13). W archeologii obszar, gdzie dokonywano ewentualnych całopaleń lub ofiar z już martwych dzieci oraz chowano urny przyjęło się nazywać tophetem (fot. 14).

mozia
Fot. 11. Urna z prochami.
mozia
Fot. 12. Najsłynniejsza maska znaleziona na tophecie.
mozia
Fot. 13. Stela nagrobna.
mozia
Fot. 14. Widok na tophet.

Na wschód od tophetu znajduje się inne miejsce pochówków zwane cmentarzem archaicznym (wł. necropoli arcaica, fot. 15), który na skutek rosnącej populacji miasta musiano rozszerzyć, stąd zmarłych zaczęto grzebać już poza wyspą, za wąską cieśniną, 7 km na północ od Motyi w Birgi. Około roku 397 p.n.e. w obliczu konfliktu zbrojnego z Syrakuzami część cmentarzyska zlikwidowano budując mur obronny. Zachowało się w tym miejscu około 200 grobów.

mozia
Fot. 15. Cmentarz archaiczny.

Wyspa była ze wszystkich stron otoczona megalitycznym murem długości około dwóch kilometrów, którego fragmenty dotrwały do dzisiaj wzdłuż brzegów (fot. 16). Strzegło do dwadzieścia strażnic. Były w nim dwie bramy miejskie: brama południowa (wł. Porta Sud) w bezpośrednim sąsiedztwie cothonu oraz brama Północna (wł. Porta Nord), za którą zaczynał się chodnik (obecnie pod wodą widoczny jedynie z powietrza), którym można było wjechać do miasta rydwanem oraz dotrzeć do części cmentarza w Birgi. nie wiadomo czy w starożytności znajdował się poniżej poziomu wody. według jednej teorii zamysł był celowy, by do miasta można było dostać się jedynie rydwanem o wysokich kołach. obecnie nazywa się go podwodną drogą (wł. strada sunaqua).

mozia
Fot. 16. Mur obronny.

MOZIA - SCHYŁEK KULTURY FENICKIEJ

 

Życie fenickich kobiet tkających w ciemną noc przy świetle lampek oliwnych, dzieci biegających po ulicach, i mężczyzn budujących łodzie, by wypłynąć w morze na połów czy handel toczyło się spokojnie przez setki lat, do czasu, gdy tereny zachodniej Sycylii stały się około 415 r. p.n.e. obiektem zainteresowań Ateńczyków. Z pomocą w 409 r. p.n.e. przybyła flota kartagińska pod wodzą króla Hanibala Mago, która ulokowała się w zatoce dookoła wyspy. Druga wyprawa, tym razem Hamilkara w 407 r. p.n.e., doprowadziła, że Motya razem z miastem Panormus stały się miejscem permanentnego stacjonowania statków floty Kartaginy. Gdy tyran Syrakuz, Dionizjusz I, zbudowawszy państwo na wschodzie Sycylii zapragnął wyprzeć Kartagińczyków z ich terytorium, nadeszły ciężkie czasy dla mieszkańców wysepki. W 398 r. p.n.e (397 według innych źródeł) Dionizjusz z 80-tysięczną armią i z 700 statkami wyprawił się na Motyę. Według doniesień kronikarzy, po raz pierwszy w historii w oblężeniu zastosowano katapulty (fot. 17). Przewaga Syrakuzan była duża, sytuacji nie zmieniła nawet organizowana z Kartaginy pomoc Himilkara.  W końcu Grekom udało sie w nocy wedrzeć do miasta. Opis historyczny mówi o heroicznych walkach o każdy dom i ulicę. Niestety doszło do okrutnej rzezi ludności wbrew rozkazom Dionizjusza, który nakazał brać jeńców. Mimo, że Hamilkarowi udało sie rok później ze 100-tysięczna armia odbić Motyę, nie podjęto odbudowy. Co gorsza, zniszczone miasto stało się zródłem budulca dla rosnącego w pobliżu Lilybaeum (dzisiaj Marsala). 

mozia
Fot. 17. Zdobycie Mothyi przez tyrana Syrakuz Dionizjusza I.
 

Na kilka wieków Motya zniknęła z przekazów historycznych. Wiadomo, że uprawiano na niej ziemię. Istniała też mała wioska rybacka. Są informacje o budowie bizantyjskiej świątyni chrześcijańskiej. W XI w. wprowadzili się na wyspę bazylianie i zbudowali swój klasztor. Z tamtych czasów pochodzi obecna nazwa wyspy - San Pantaleo, chociaż w świadomości współczesnych Sycylijczyków nadal funkcjonuje stara. Ożywienie nastąpiło dopiero w 1888 r., kiedy wyspę zakupił spadkobierca fortuny winiarskiej, na stałe osiadły na Sycylii ornitolog z zachodniego Yorkshire, Joseph Isaac Spandafora Whitaker (fot. 18). By swobodnie oddawać się swojej pasji - archeologii, Whitaker wybudował na wyspie wille w stylu edwardiańskim, w której zamieszkał wraz z żoną Tiną Scala i dwiema córkami. Giuseppe lub Pipowi, jak go swojsko i pieszczotliwie nazywali mieszkańcy okolic, zawdzięczamy uratowanie ogromnej ilości artefaktów, które w bestialski sposób niszczono i grabiono samowolnie w czasach domorosłej archeologii. O pracy, jaką wykonał Whitaker można poczytać w książce, jaką wydał w 1921 roku. Po śmierci Josepha w 1936 roku, wyspę odziedziczyła jego córka Dalia, a po jej śmierci w 1975 roku opiekę wyspie zapewnia Fundacja im. Josepha Whitakera. Urządzono tu klimatyczne mini-muzeum (wł. Museo Whitaker), gdzie w przepięknych zabytkowych gablotach z drewna można podziwiać owoce wykopalisk (fot. 19). Dumą tego miejsca jest marmurowa rzeźba Młodzieńca w tunice (wł. Giovinetto in tunica, fot. 20) wykopana w rejonie "Cappiddazzu" w 1979 roku. Teorii na temat kogo przedstawia jest tyle ilu naukowców: być może jest to fenicki bóg Melkart, grecki efeb czyli młokos po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej poprzedzającej nadanie pełnego obywatelstwa, woźnica, który wygrał wyścigi rydwanów, wysoki rangą urzędnik, lokalny arystokrata lub heros. Kogokolwiek wyobraża, robi ogromne wrażenie za sprawą ogromnego kunsztu, z jakim oddano detale ludzkiego ciała, choć młodzianowi brakuje obu ramion, kawałka twarzy i genitaliów. Postać poraża subtelnym erotyzmem - szata jakby przywiera do spoconego ciała. Wystawiony był w domu prywatnym lub na mothyańskiej agorze. Na czas Olimpiady letniej w Londynie w 2012 r. został wypożyczony przez British Museum i zrobił niemałą furorę, jest bowiem rzadkim przykładem pracy ze szkoły Fidiasza i może się równać jedynie z rzeźbami bogów z greckiego Panteonu.  

mozia
Fot. 18. Popiersie Josepha "Pipa" Whitakera.
mozia
Fot. 19. Gabloty w muzeum.
mozia
Fot. 20. Młodzieniec w tunice.

MOZIA - ... DO TERAŹNIEJSZOŚCI

 

Whitakerowie nadal mieszkają na wyspie, przesiadują zazwyczaj na ławeczce w ogrodzie angielskim. Jest tu piesek, maskotka turystów odwiedzający wyspę, mała kapliczka, a nawet gaj oliwny i winnica. Trzeba uczciwie przyznać, że nie znaleziono jeszcze atrakcyjnego sposobu, żeby zaprezentować ogromne bogactwo tego miejsca, a Mozia jest jak studnia bez dna - wiele tu pozostało do odkrycia. Jakość dostępnej informacji pozostawia wiele do życzenia. Tablice poglądowe pochodzą z różnych okresów wykopalisk, są poobdzierane, wyblakłe, nieczytelne, a miejscami w ogóle ich nie ma. Niech to jednak nikogo nie zrazi: jest moc w [Mocji] (gra słów zamierzona) - tu mówi każdy kamień, każda ścieżka, każdy zakurzony eksponat. 
 

WIADOMOŚCI PRAKTYCZNE

 

Transport do przystani
Autobusem miejskim nr. 4 z dworca autobusowego na Piazza del Poppolo w Marsali. Rozkłady jazdy dostępne pod tym adresem: http://www.comune.marsala.tp.it/flex/cm/pages/ServeBLOB.php/L/IT/IDPagina/16646. Pociągiem na trasie Trapani-Castelvetrano-Trapani do miejscowości Spagnuola (nie wszystkie pociągi), ze stacji piechotą ok. 3 km: www.trenitalia.com
 

Transport na wyspę
Mola na Mozię są dwa. Z mola przy wiatraku Ettore Infersa (widoczny z daleka) odpływają co 15-30 min. stateczki przewoźnika Mozia Line. Bliższe informacje na stronie: www.mozialine.com. Bilet tam i z powrotem w cenie 5 euro (rok 2014). Firma organizuje również wycieczki łodzią dookoła laguny. Drugie molo, ok. 1 km dalej w stronę Marsali jest historyczne. Operuje tu firma Arini e Pugliese: www.ariniepugliese.com
 

Wstęp na wyspę kosztuje 9 euro, bilet uprawnia do zwiedzania Museo Whitaker.

Dla miłośników kultury antycznej i archeologów polecam post o Wenus z Erice.
MISTERI DI TRAPANI: 400 LAT TRADYCJI

MISTERI DI TRAPANI: 400 LAT TRADYCJI

Jest taki dzień w roku, kiedy wąskie uliczki Trápani stają się sceną dla niezwykłego spektaklu: tysiące mieszkańców miasta, przybyszów z innych części wyspy, Włoch i całego świata wylegają na dwór, by stać się jego częścią. Płynący ulicami tłum, poobklejane ludźmi balkony, a nawet dachy - to tylko jeden element święta jakich mało - wielkanocnej procesji misteriów trapańskich (wł. La processione dei misteri di Trapani). Pochód odświętnie przystrojonych rzeźb przedstawiających ostatnie chwile życia Jezusa jest absolutnym ewenementem na skalę wyspy, kraju i Europy: nigdzie indziej nie ma dłuższego i nie trwa tak długo. Tymczasem, gdy opada religijne uniesienie, wierni rozchodzą się do domów, nastaje wiosna i upalne lato, turyście przybywającemu do miasta nie dana jest szansa na jakiekolwiek bliższe zapoznanie się z tym, z czego Trápani słynie na cały świat. W zaciemnionym kościele, stłoczone na małej przestrzeni stoją osławione misteria, a turysta nie ma bladego pojęcia, jak doniosłe znaczenie mają one dla lokalnej społeczności. A szkoda.


HISTORIA MISTERI DI TRAPANI


Tradycję procesji wielkanocnych można wywieść ze średniowiecznego zwyczaju misteriów (od łacińskiego słowa mysterium czyli tajemnica) - z początku ludowych, potem wyłącznie klasztornych, a w końcu widowisk organizowanych w przestrzeni publicznej z udziałem osób świeckich opartych na fragmentach Pisma Świętego, tekstach apokryficznych i żywotach świętych. Szczególnie popularne były misteria bożonarodzeniowe - ich spuścizna są dzisiejsze szopki i jasełka - i wielkanocne, z których pozostał zwyczaj odprawiania w kościele Drogi Krzyżowej i urządzania Grobu Pańskiego. Scenki pasyjne, w swojej pierwotnej formie były przejawem autentycznej religijności. Wraz z narodzinami Renesansu zaczęły przypominać raczej farsy, co spotykało się z dezaprobatą władz kościelnych i świeckich. Ostatecznie ich zakazano. Pod wpływem hiszpańskich casazas obchody Wielkanocy zaczęły na Sycylii przybierać formę procesji sakralnej sztuki figuratywnej (np. w Trápani i Caltanissettcie). Wyjątkiem jest Marsala, gdzie w Via Crucis uczestniczą aktorzy przebrani w stroje z czasów Chrystusa.

Samo słowo "misteri" ma na Sycylii potrójne znaczenie. Oznacza wydarzenia prowadzące do męczeńskiej śmierci Jezusa, ich fizyczne reprezentacje czyli rzeźby jednopostaciowe choć częściej wielopostaciowe tworzące całość kompozycyjną, ale również "zawód", "profesja", "rzemiosło".

Nie jest znana data pierwszej procesji ani ile misteriów brało w niej udział. Historyk Francesco Pugnatore, w swym bardzo szczegółowym magnus opus "Historia Trápani" wydanym w 1594 roku nie wspomina misteriów. Pierwszy zapis pochodzi z zachowanego dokumentu wydanego przez Bractwo Cennej Krwi Chrystusa i Misteriów (łac. Societas Pretiosissimi Sanguinis Christi et Misteriorum). Założono je w Trápani w 1602 roku (inne źródła podają rok 1603). W akcie opatrzonym datą 20 kwietnia 1612 bractwo powierza gildii podróżników opiekę nad grupą Wejście na Kalwarię. Można zatem przyjąć, ze pierwsze misteri di Trapani odbyły się przed rokiem 1612. Bractwo połączyło się z innym funkcjonującym wcześniej - Bractwem Świętego Michała Archanioła. Od tej pory bractwo zlecało lokalnym artystom wykonanie misteriów, następnie powierzało na mocy oficjalnego aktu miejscowym maestranze czyli cechom rzemieślniczym opiekę nad nimi w zamian za obietnicę utrzymania ich i noszenia w corocznej procesji wielkopiątkowej.

TECHNIKA WYKONANIA MISTERI DI TRAPANI


Technikę tworzenia misteriów opracował Giovanni Matera. Drewniane twarze, ręce i nogi postaci osadzano na szkielecie z korka. Przy szatach stosowano typową dla Trápani technikę carcheto: płachty sukna maczano w mieszance gipsu i kleju, a następnie obklejano nimi korkowy szkielet. Elastyczność takiego materiału ułatwiała formowanie załamań i fałd na szatach postaci. Po wyschnięciu figurę malowano. Dodatkowe akcesoria wykonywano ze srebra. Ciekawostka jest fakt, ze hełmy rzymskich żołnierzy przyozdobione są kolorowymi pióropuszami, jakie nosili znienawidzeni hiszpańscy żołnierze podczas okupacji Habsburgów. Postać Żyda ma ponoć twarz adiutanta trápańskiego kata.

Rzeźby przytwierdzane są do tzw. vara czyli drewnianej platformy. Vare dłuta lokalnych artystów to dzieła sztuki same w sobie: często rzeźbiono na nich symbole cechów rzemieślniczych. Ozdabia się je aniołkami, kwiatami, wotami, świętymi obrazkami, świecami, także symbolami cechów w złocie, srebrze lub koralu. Tuż przed samą procesją montuje się lampki, których światło padając na twarze postaci przydaje im dramatyzmu.

Transport misteriów był zawsze problematyczny ze względu na ich ciężar, ale również fakt, ze rzeźby w wielogodzinnym pochodzie musiały co chwila przystawać. Początkowo podtrzymywane były przez mężczyzn na drewnianych żerdziach w kształcie widelców. Ten sposób utrzymał się do dzisiaj w procesji misteriów w Erice - tamte jednak są znacznie lżejsze. Z uwagi na często zdarzające się wypadki dzisiaj vare umocowane są do stabilnego rusztowania. Od lat pięćdziesiątych XX w. rusztowania obija się czarnym suknem (wł. manta) z wyhaftowanymi nazwami cechów. Platforma wyposażona jest wzdłuż dłuższych boków w drewnianą rączkę, która spoczywa na ramionach massari (mężczyzn) zwykle po 5-6 w każdym rogu. Żeby zapewnić lepszą stabilność niosący często zarzucają wolne ramię partnerowi po drugiej stronie.

Historycznym "domem" misteri di Trapani był kościół św. Michała. 6 kwietnia 1943 podczas bombardowania miasta przez Aliantów kościół uległ znacznemu uszkodzeniu, a wraz z nim misteria. Niektóre z nich trzeba było praktycznie tworzyć od nowa, inne miały więcej szczęścia. Wysiłkiem władz miasta i lokalnej społeczności wszystkie odtworzono i przeniesiono do kościoła Świętych Dusz Czyśćcowych. Gdy ten restaurowano, na krótko schronienia misteriom udzielił kościół św. Dominika.

MISTERI DI TRAPANI - OPIS GRUP FIGURATYWNYCH


Każda grupa figuralna ma swoje przypisane miejsce w procesji i nazwę:

Grupa I - Rozłączenie. Dzieło Mario Ciotta. Jezus zostaje oddzielony od Maryi, która domyśla się przeznaczenia Syna. Aktem z 6 kwietnia 1621 roku grupę przyznano kowalom z adnotacją, że żadna inna nie może jej poprzedzać w procesji. Jako, ze zawód kowala wymarł, obecnie pieczę nad nią sprawują jubilerzy, producenci zegarków i właściciele sklepów z pamiątkami. 

misteri-di-trapani
Rozłączenie.
 

Grupa II - Obmycie stóp. Obecna rzeźba jest rekonstrukcją autorstwa Giuseppe Cafiero oryginalnego dzieła Mario Ciotta, które uległo zniszczeniu w bombardowaniu Trápani podczas II wojny światowej. Ukazuje Jezusa w roli sługi omywającego stopy apostołom w obecności mężczyzny wlewającego wodę do misy. Przeznaczona rybakom. 

misteri-di-trapani
Obmycie stóp.
 

Grupa III - Jezus w Ogrodzie Getsemani. Jezus modli się w ogrójcu w obecności anioła, który podaje mu kielich goryczy. W scenie uczestniczą też Piotr, Jakub i Jan, którzy śpią zmęczeni w pobliżu. Praca Baldassarre Pisciotta powierzona ogrodnikom aktem z 27 kwietnia 1692 roku. 

misteri-di-trapani
Jezus w ogrodzie Getsemani.


Grupa IV - Pojmanie. Bardzo dramatyczna scena wyznaczająca początek Drogi Krzyżowej. Jezus zostaje pojmany przez strażników wysłanych przez kapłanów i faryzeuszy. Autor pierwotnego dzieła pozostaje nieznany. Wiadomo, że po zniszczeniu rzeźby w bombardowaniu, rekonstrukcję zlecono Vito Lombardo. Oryginalnie grupa należała do kowali, hydraulików i mechaników, obecnie do metalurgów. 

misteri-di-trapani
Pojmanie.
 

Grupa V - Upadek przy Cedronie. Grupa szczególna z uwagi na miłość mieszkańców do morza. Ta grupa przygotowywana jest do procesji z wyjątkowym pietyzmem. Oddana w opiekę żeglarzom w dokumencie z 6 kwietnia 1621 roku. Jezus prowadzony przez żołnierzy przed Sanhedryn upada kolo potoku Cedron. 

misteri-di-trapani
Upadek przy Cedronie.
 
Grupa VI - Jezus przed Annaszem. Odtworzona po wojennych zniszczeniach przez Domenico Li Muli. Nie wiadomo komu można przypisać autorstwo pierwotnego dzieła. Początkowo troską rzeźbę otaczali kwiaciarze. Ci jednak wycofali się i odtąd zadanie to należy wyłącznie do producentów owoców i warzyw. Grupa przedstawia scenę przesłuchania Jezusa przed obliczem Annasza, zięcia Kajfasza. Strażnik uderza Jezusa w twarz, gdy ten odpowiada drwiąco na pytania Annasza. 

misteri-di-trapani
Jezus przed Annaszem.
 

Grupa VII - Zaparcie się Piotra. Autorem jest Baldassarre Pisciotta. 1 grudnia 1661 roku rzeźbę przyznano cechowi golibrodów i fryzjerów. Jezus, skuty łańcuchami jak zwykły przestępca stoi na dziedzińcu Sanhedrynu. Kiedy Piotr wypiera się, że nie zna Jezusa, pieje kogut. Piotr płacze gorzko, gdy uświadamia sobie, że przepowiednia Jezusa się spełniła.

misteri-di-trapani
Zaparcie się Piotra.
 

Grupa VIII - Jezus przed Herodem. Grupą opiekowali się młynarze i handlarze zbożem, ale wraz z powojennym kryzysem gospodarczym, zadanie to przejęli handlarze rybami. Dzieło Baldassarre Pisciotta przedstawia scenę sądu Heroda nad Jezusem, kiedy Jezus odmawia reakcji na oskarżenia, że jest Synem Bożym i nosi na głowie koronę Króla Żydowskiego. 

misteri-di-trapani
Jezus przed Herodem.
 

Grupa IX - Biczowanie. Praca nieznanego artysty, dużo natomiast wiadomo o kilku osobach, które podjęły się odnowienia grupy i ozdobienia. Ostatnia taka próba miała miejsce w 1998 roku. Na początku XX w. rzeźbę od producentów cementu przejęli murarze i kamieniarze. Przedstawia scenę biczowania Chrystusa przy krzykach podżegającego tłumu. 

misteri-di-trapani
Biczowanie.
 

Grupa X - Ukoronowanie cierniem. Wykonana przez Antonio Nolfo, nadana gildii młynarzy aktem z dnia 8 marca 1632. W obliczu kurczącej się liczby przedstawicieli tego fachu w 1967 roku przekazana piekarzom. Mocno zniszczona w atakach bombowych podczas wojny, rekonstrukcji podjął się Giuseppe Cafiero. Przedstawia moment włożenia na głowę Jezusa korony cierniowej i wsunięcia w dłoń trzciny zamiast berła.

misteri-di-trapani
Ukoronowanie cierniem.
 

Grupa XI - Oto człowiek! Autor nieznany. Przedstawia Jezusa zaprowadzonego przed tłum, który według żydowskiej tradycji ma prawo do uniewinnienia jednego skazańca. Wrzeszczący motłoch wybiera Barabasza, a Poncjusz Piłat umywa ręce nie widząc winy w Chrystusie. O tą rzeźbę troszczą się producenci i sprzedawcy butów, także szewcy.

misteri-di-trapani
Oto człowiek!

Grupa XII - Skazanie. Ukazany jest moment oddania Jezusa oprawcom, którzy zawiodą go na śmierć. Od 27 lutego 1782 roku o grupę wykonaną przez Domenico Nolfo troszczą się rzeźnicy i handlarze zbożem. 

misteri-di-trapani
Skazanie.
 

Grupa XIII - Wejście na Kalwarię. Autor nieznany. Początkowo w posiadaniu winiarzy i bednarzy, przekazana w 1772 roku społeczności miasta zgodnie z cytatem biblijnym „a szło za nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim” (Łk 23, 27). Scena jest bardzo przejmująca. Niosący tą grupę cierpią od ciężaru figur jak Jezusa przygniatał krzyż. 

misteri-di-trapani
Wejście na Kalwarię.
 

Grupa XIV - Odarcie z szat. Ukazany jest moment zaraz po wejściu na Kalwarię, kiedy rzymscy żołnierze zdzierają szaty z Jezusa. Pracę Domenico Nolfo powierzono z początku zieleniarzom, potem producentom ubrań i wyrobów włókienniczych.

misteri-di-trapani
Odarcie z szat

Grupa XV - Podniesienie krzyża. Praca Domenico Nolfo oddana 23 lutego 1620 roku cechowi stolarzy ukazuje Jezusa przybijanego do krzyża, podczas gdy żołnierze podnoszą krzyż ciągnąc za liny. Obecnie rzeźbą opiekują się włókiennicy.

misteri-di-trapani
Podniesienie krzyża.
 

Grupa XVI - Przebicie boku. Aktem z dnia 27 kwietnia 1620 roku oddana w opiekę producentom lin i juty. Jako, ze profesja wymarła, rzeźby strzegą malarze i dekoratorzy. Rekonstrukcji oryginalnego dzieła Domenico Nolfo dokonał Giuseppe Cafiero. Odnowione zostały również wszystkie srebrne elementy rzeźb. Przedstawiony jest moment przebicia boku Jezusa włócznią. Pod krzyżem stoi Maryja, Jan i Maria Magdalena.

misteri-di-trapani
Przebicie boku.

  
Grupa XVII - Zdjęcie z krzyża. Twórcą tej grupy był Antonio Nolfo, rekonstrukcji dokonali A. Fodale i L. Messina. Dnia 3 kwietnia 1619 roku oddano ją w opiekę krawcom, potem dodatkowo tapicerom. W 2004 roku przywrócono postaciom oryginalne kolory. Pokazana jest scena zdjęcia Jezusa z krzyża. Maryja i Maria Magdalena pogrążone są w smutku.

misteri-di-trapani
Zdjęcie z krzyża.
 

Grupa XVIII - Złożenie do grobu. Praca Giacomo Tartaglia rekonstruowana przez Giuseppe Cafiero. 20 lutego 1790 roku przekazana poławiaczom korala. Na skutek kryzysu w branży obecnie w rękach pracowników trápańskich salin. Józef z Arytmatei, Nikodem i Jan przenoszą martwe ciało Jezusa do grobu. Towarzyszy im Maria Magdalena.

misteri-di-trapani
Złożenie do grobu.

Grupa XIX - Jezus w grobie. Autor nieznany. Początkowo należała do Bractwa św. Michała Archanioła, potem przekazano ją wytwórcom makaronów. Jezus leży w przeszklonej trumnie. 

misteri-di-trapani
Jezus w grobie.
 

Grupa XX - Matka Boska Boleściwa. Autorem postaci Maryi jest Giuseppe Milanti. Figura przykryta jest haftowanym baldachimem umocowanym na czterech prętach i zawsze niesiona jest jako ostatnia. W dawnych czasach pieczę nad figurą roztaczali stangreci i lokaje - obecnie kelnerzy, barmani i cukiernicy.

misteri-di-trapani
Matka Boska Boleściwa.
 
 
W procesji misteri di  Trapani uczestniczą również dwa obrazy Matki Boskiej: Madonna della Pieta' dei Massari, patronka "tragarzy" i Pieta' del Popolo.

misteri-di-trapani
Madonna della Pieta' dei Massari.

misteri-di-trapani
Pieta' del Popolo.

PROCESJA MISTERI DI TRAPANI

Wielkopiątkowe uroczystości poprzedza długi okres przygotowań. Co roku projektowana jest nowa trasa przejścia procesji, która po akceptacji władz miejskich podawana jest do publicznej wiadomości. Przez cały rok zbierane są fundusze na stroje dla massari, kwiaty i wszelkie ornamenty. Przed Wielkim Piątkiem następuje staranne ozdabianie postaci figuratywnych i platform.


Procesja mająca miejsce nieprzerwanie od 400 lat wyrusza w Wielki Piątek o godzinie 14. Sygnałem do rozpoczęcia jest kołatanie do drzwi kościoła Dusz Czyśćcowych, w którym oczekują misteria i massari. Niezwykły jest sposób, w jaki rzeźby opuszczają kościół: chwila przejścia przez próg jest przedłużana w nieskończoność. Wszystko dzięki annaccata – specjalnemu krokowi polegającemu na ruchu do przodu, po czym następuje cofnięcie. Dodatkowym elementem tego przedziwnego „tańca” jest płynne, miarowe kołysanie rzeźbami na boki. Misteria idą w odległości do kilkuset metrów od siebie. Każdą poprzedza własna orkiestra, niosący flagi, pan z kołatką dający znać kiedy zatrzymać się i ruszać z miejsca, kobiety z kwiatami, młodzież ze świecami, dzieci w strojach aniołków, płaczki - zaangażowany jest niemal każdy od dziecka do starca. 



INFORMACJE PRAKTYCZNE

 
Misteri di Trapani można zobaczyć w Kościele Dusz Czyśćcowych przy Via S. Francesco 33. W sezonie bywa przy wejściu pobierana symboliczna opłata w wysokości 1 euro. Dostaje się broszurę pokazującą umieszczenie misteriów w kościele wraz z krótkim opisem każdej.


misteri-di-trapani
Kościół Najświętszych Dusz Czyśćcowych.


Tworząc ten tekst wykorzystałam informacje z:
- "Tourist Guide to services in the Province of Trapani", wyd. First Web 2013
- broszurki 'Misteri di Trapani', jaką dostałam płacąc za bilet wstępu
Copyright © 2014 MYSZKĄ PO MAPIE , Blogger